fantazje-pl


 Webradio 

Fantazje - Opowiadanka....

 .....jesli  masz cos do powiedzenia na temat moich fantazji to pisz na adres kasiakochasia@wp.pl  lub kasiakochasia@idea.net.pl

 

Opowiadanko.... NEW !  (25.10.2001)

 

Czasami niegrzeczna ze mnie dziewczynka ;))) Ale bylo ... :) superek :))

Opowiem Ci co zrobilam :) Kiedy jestem podniecona i bardzo chce mi sie kochac zaczynam przeciagac sie niczym kotka, mruczac przy tym cichutenko. I tak wlasnie bylo teraz. Siedze sobie spokojnie i pisze co mialbys mi zrobic kiedy nagle poczulam cos cieplutkiego miedzy nogami :) Coraz czesciej szokuja mnie moje reakcje :) Mialam na sobie tylko sukienke zeby nie siedziec zupelnie nago w razie gdyby ktos przyszedl mnie odwiedzic. Taka krotka czarna sukienka na ramiaczka i nic pod spodem. Dotknelam swojej myszki i przez sukienke przesiaklo cos cieplutkiego. !!! Jej !!! Unioslam sukienke lekko do gory i przejechalam paluszkiem po swojej szparce, byla zupelnie mokra!!! Dopisalam tylko jedno zdanie i wstalam. Przez material dotknelam piersi. W takich chwilach wlasnie az mnie skreca. Zaczynam sie przeciagac i prezyc, wciaz dotykajac piersi, lekko sciskajac twarde sutki. Wzielam z szuflady Pana Wibrata bo pomyslalam sobie, ze a noz widelec sie przyda. Polozylam sie na lozku i znowu rece na cycuszki :) Od tego dotyku znalazlam sie w takiej pozycji: nogi zgiete w kolanach, skrzyzowane, stopy oparte na lozku, g;owa mocno odchylona do ty;u (opieram sie na jej czubku), mocno wygiete plecy, eksponuje piersi, wystawiajac je na pieszczoty. Sama jestem zszokowana tym jak reaguje na wlasny dotyk!!!! Od rozkoszy az mnie skreca, przewracam sie z boku na bok, prezac i wypinajac cale cialo. Sutki tak stwardnialy, ze az bola kiedy delikatnie ich dotykam i przeskakuja miedzy palcami jak pileczki (no kurdek nie moge znalezc innego porownania ;)). Przesuwam dlonie nizej, na brzuszek. Jestem coraz szczuplejsza i podnieca mnie kiedy czuje przez skore kosci biodrowe. Unosze wysoko biodra i patrze na siebie. Schudlam na tyle, ze w koncu widac kosci i wzgorek lonowy, ktory wyglada jak dojrzala brzoskwinka z odrobina czarnych wloskow na samym jego szczycie. Wloski mnie jednak nie interesuja, dla mnie mogloby ich tam wcale nie byc (ale sa :) taki milusi trojkacik), przesuwam dlonie obok nich i kieruje je miedzy uda. Delikatnie dotykam muszelki. Zawsze jestem pod wrazeniem kiedy to robie, skora w tym miejscu jest taka delikatna i jedwabista w dotyku. Ja naprawde czasami mam pomysly !!! Hmmm miedzy plateczkami jest sznureczek (niestety kazda z nas musi cierpiec przez glupote jednej kobiety :( Ewy tak dla scisłosci ;)). Biore go w palce i wyciagam. Jest prawie czysty, ma tylko niewielka krwista plamke, coz to juz koncowka dlatego moge sie pobawic Panem Wibratem :). Odrzucam tampon na bok i juz moje paluszki laduja w mokrej i rozgrzanej norce. Sa tam tylko chwilke, chcialam je tylko zamoczyć :) przesuwam nimi miedzy platkami, zaczynajac od norki w gore do laskotki i spowrotem. Tak kilka razy, az czuje jak robi mi sie goraco. Biore wibrator do reki i wykonuje te same ruchy co przed momentem paluszkami. Wkladam go sobie do buzi i slinie, to zamiast kremu (niestety ten Pan jest gumowy i potrzebne sa mu takie zabiegi bo gotow jest wysuszyc mnie nawet wtedy kiedy plyne). Kiedy jest juz odpowiednio wilgotny przesuwam go miedzy piersiami kierujac w dol brzuszka. Gladze nim szpareczke od gory do dolu. Czuje jak ociera sie o laskotke co wywoluje u mnie kolejne spiecie. Jade nim dalej. Wsuwam delikatnie w norke i przekrecam na boki. Bardzo powoli i delikatnie zaczynam sie nim kochac. Jej, naprawde jestem dzis napalona!!! Taki powolny i delikatny ruch a mnie skreca i zalewaja mnie fale ciepla. Wyjmuje go i przesuwam nizej. Teraz czuje go na drugiej dziurce. Mmmm. Kiedy ja dobrze nasmaruje, oczywiscie wlasnymi soczkami, bede mogla go do niej wlozyc. Niestety pozniej sie okaze, ze nie bylam w stanie juz sobie tego zrobic :))) Wibrator znowu laduje w cipce. Zaczynam nim coraz szybciej poruszac jednoczesnie wywijajac paluszkiem kuleczka na laskotce. I tak bez przerwy, :) no prawie bez bo kiedy czuje, ze dochodze przerywam, czym przedluzam zabawe. Przechylam nogi na bok, chwytam wibrator od tylu i teraz tylko nim masuje cipke. Ruszam nim raz szybko to znow powolutku. Znow rozchylam szeroko nogi, oczywiscie nie wyjmujac wibratora :) i ponownie zaczynam sie nim posuwac, pieszczac jednoczesnie laskotke. Chwile odpoczywam i w tym czasie bawie sie swoimi piersiami, glaszcze gladka skore na brzuszku, uda, wzgorek rozkoszy. Mmmm jest mi cudownie blogo. Ponownie idzie w ruch wibratorek i paluszki :) Teraz bez przerwy, dotad az jeczac z rozkoszy (kiedy jestem sama naprawde jecze, problem mam tylko wtedy kiedy sie z kims kocham bo wtedy jestem cichutko :) ) koncze wstrzasana wspanialym orgazmem. Po wszystkim patrze jak po moich nogach, brzuszku i piersiach splywaja struzki potu. Jednym słowem zrobilam sobie niezla palcowke (hihi co prawda nie palcami ale jednak ;))). Wstaje, okazuje sie ze za szybko bo kreci mi sie w glowie i laduje spowrotem na lozku. Musze tak chwilke polezec az ochlone i wtedy znowu moge pisac :) ...

Nooo tak to mniej wiecej wygladalo :))) Mmm milusio wygladalo :) nawet mi sie podobalo :) ....

<..kochasia >  

Opowiadanko.... NEW !  (22.10.2001)

 

Mowilam, ze lubie zdobywac nowe doswiadczenia. A zeby je zdobywac umawiam sie z roznymi ludzmi. Czasami jest naprawde ciekawie. Pomijam oczywiscie te wszystkie spotkania, z ktorych nie wynioslam nic interesujacego, ale zdazaja sie i takie jak to, ktore zamierzam wlasnie opisac.

Umowilam sie z chlopakiem na petli tramwaju 22 w Warszawie. Dlaczego akurat tam? Po prostu mieszkam niedaleko niej. Mielismy pojechac do Niego, niemal na koniec trasy, tzn ok. godziny jazdy. Zaczelo sie bardzo spokojnie. Grzecznie zajelismy krzeselka, drzwi sie zamknely i pojazd ruszyl. Z kazdym przystankiem dosiadalo sie coraz wiecej ludzi i kiedy w koncu na kolejnym weszly dwie starsze panie ustapilismy im miejsca i przeszlismy na tyl tramwaju. Robil sie coraz wiekszy tlok i w koncu znalezlismy sie bardzo blisko siebie. Poczulam na posladkach Jego dlonie a na brzuchu Jego pozadanie. Rece powedrowaly nizej, wsunal je pod spodniczke i oniemial. Tak po prostu, stanal jak wryty. Mmmm uwilebiam zaskakiwac. Tym razem nie wlozylam majteczek. Na nogach mialam tylko czarne ponczochy a do nich klamerkami przypiety pas. Do tego czarna, krotka spodniczka, dlugie, do kolan kozaczki i czarna bluzeczka z suwakiem od gory do dolu. Stal tak chwile jakby nie mogl sie zdecydowac co zrobic, po czym odwrocil mnie tylem do siebie i mocno przytulil. Kolejna niespodzianke przezyl gdy wlozyl mi dlon pod bluzke i dotknal piersi. Co prawda zwyczajowo tego nie robie, ale dzisiaj nie wlozylam zadnej bielizny, w tym rowniez stanika i okazalo sie to genialnym rozwiazaniem. Z kazdym ruchem czulam jak material przesuwa sie po nabrzmialych sutkach i sprawialo mi niewiarygodna przyjemnosc. Druga reke wsunal wprost w rozpalona szparke. Tego mi było potrzeba. Wygielam sie jak kotka i nadstawilam posladki, teraz wyraznie poczulam, ze i On jest podniecony. Dziwne, ale nikt z otaczajacych nas ludzi nic jeszcze nie zauwazyl. Cala ta sytuacja strasznie mnie podniecila, poczulam ciepłe struzki na udach. On tez to poczul i wlozyl w moja goraca norke paluszki. Uniosl mi spodniczke do gory. Nawet nie wiem kiedy rozsunal rozporek i nabrzmialego czlonka wsunal mi miedzy posladki. Rety ja wprost uwielbiam takie wejscia!!! Pochylilam sie bardziej do przodu "noo, zrob mi to". Wszedl we mnie od razu, do samego konca, az zawylam z rozkoszy. I wtedy wszyscy to uslyszeli. Od razu zrobilo sie wiecej miejsca wokol nas, ludzie zaczeli sie odsuwac. Niezrazeni ich reakcja kontynuowalismy zabawe. Chwycil mnie mocno za biodra i rozpoczal miarowe przepychanko, to przyspieszajac nieznacznie, to znow, zaledwie drazniac, wchodzil we mnie plytko i powoli. Wsunelam dlon miedzy uda i zaczelam draznic rozpalona szpareczke. Najwidoczniej spodobal mu sie ten pomysl bo po chwili poczulam jego dlon na myszce. Wciaz posuwajac moja norke zaczal draznic krasnalka. Wywijal na mim koleczka tak skutecznie, ze po chwili ta pieszczota sprawiala mi rozkoszny bol. Robil chwile przerwy po to zeby zamoczyc paluszki w moich soczkach i wracal do laskotki. Wyczekawszy moment kiedy nabral na palce mojego nektaru chwycilam Go za dlon i skierowawszy ja do ust spijalam te slodycz. Zaczelismy sie calowac a nasze usta dzielily jego palce. Oboje smakowalismy siebie nawzajem i przy okazji moja kobiecosc. Otaczajacy nas ludzie odwroceni do nas tylem byli bardziej zazenowani naszym zachowaniem niz my sami. My, zajeci soba, niezwracalismy uwagi na nic, nikt nie mogl nam teraz przeszkodzic. Jego ruchy, coraz szybsze i niecierpliwe, doprowadzaly mnie do wrzenia. Mocno scisnal moje sutki, wgryzl sie w szyje zadajac mi bol, ktory wyzwalal we mnie niesamowita rozkosz. Kiedy moje podniecenie osiagnelo szczyt poczulam w sobie strumien rozlewajacego sie ciepla. Skonczylismy w tym samym momencie. To był najwyzszy czas bo wlasnie dojechalismy do miejsca, w ktorym wysiadalismy. Poszlismy do Niego do domu i tam pokazal mi, ze moze byc rownie czuly i delikatny jak dziko namietny i dominujacy. Jednak to co sie tam dzialo to juz zupelnie inna historia...........

....kochasia

 

Fantazja.....opowiadanko.... NEW !  (12.10.2001)

Moj obecny partner jest profesorem w miejscowym Uniwerku. Wyklada na nim matematyke. Mozna by rzec scisly umysl matematyczny, jest on jednak tak namietnym i szalonym kochankiem, ze nie mozna stosowac do Niego zadnych regol. Postanowilam troche sie zabawic i wybralam sie na wyklad. Nie zapomnialam oczywiscie o odpowiednim stroju, mialam bym przeciez uczennica. Zalozylam krotka, czarna spodniczke, biala bluzeczke, czarna apaszke, wiazana pod szyja jak krawat, ponczoszki i czarne pantofelki na niskim obcasie. Usiadlam w pierwszym rzedzie, na wprost "mojego profesora". Moim pierwotnym zamiarem byl szybki seks na biurku w czasie przerwy wyklad jednak sie przedluzal i byl przerazliwie nudny, przynajmniej dla mnie, nie zainteresowanej tematem, dla ktorej poruszane sprawy to czarna magia. Oparlam sie wygodnie na krzesle, zamknelam oczy i zaczelam snic na jawie. Poczulam cieple dlonie przesuwajace sie po mojej nodze, najpierw stopy, kostki, lydki i wyzej po wewnetrznej stronie uda. Poruszylam sie, delikatnie rozchylajac nogi. Dotknelam tej dloni i nagle nie wiedzialam czy to co sie dzieje to rzeczywistosc czy moja fantazja. Czulam wyraznie dlon na swoim udzie ale czy to byla czyjas reka czy moja??? Nie wiem. Podswiadomie czulam jednak, ze to ktos mnie dotyka, ale kto? Otworzylam oczy i moj wzrok trafil wprost w oczy mojego kochanka. To on wpatrywal sie we mnie od dluzszego czasu, widocznie podniecony sytuacja i moim zachowaniem. Teraz juz nie zamykalam oczu. Wpatrzona w Niego wsunelam dlon pod spodniczke i delikatnie ja podciagnelam do gory, szerzej rozsuwajac nogi. Uchylajac odrobinke spodniczke pokazalam co mam na sobie. Jego oczom ukazaly sie koronka wykanczajaca ponczoszki, biale zapinki z malutkimi kokardkami od podtrzymujacego je pasa i ledwie widoczne majteczki. Wszystko niewinnie i lsniaco biale. Uwielbiam nosic bardzo seksowna i prowokujaca bielizne. Moje majteczki tym razem byly ledwie widoczne, uszyte z przezroczystego, bardzo delikatnego materialu wiecej odslanialy niz ukrywaly. Przez tiul widoczna byla trojkatka, malenka kepka czarnych wloskow. Zsunelam sie nizej pod lawke i szeroko rozchylilam nogi. Chialam zeby moj kochanek widzial wszystko bardzo dokladnie, kazdy szczegol, zeby wiedzial co czuje. Wsunelam palce pod material i przejechalam nimi po szpareczne, teraz juz wyraznie wilgotnej. Nabralam odrobine tej wilgoci i wlozylam palec w usta, spijajac wlasna slodycz, wciaz prowokujaco wpatrzona w Jego oczy. Possalam go i spowrotem wlozylam w majteczki. Zaczelam delikatnie dotykac swoja muszelke, napawajac sie gladkoscia skory i goracem od niej bijacym, rozsmarowujac wzdluz niej coraz intensywniej plynace soczki. Moje majteczki, niemal jak wszystkie, ktore nosze, maja na bokach zapiecia ulatwiajace ich zdjecie. Rozpielam teraz jedno z nich i zsunelam majteczki na bok calkowicie odslaniajac muszelke. Teraz widzial wyraznie jak bardzo jestem podniecona. Cala oblepiona wciaz plynacym nektarem, nabieralam go na palce i wsmarowywalam w uda. Po chwili bylam cala mokra. Wyjelam dlon i ponownie wlozylam ja sobie w usta, by po chwili kierujac ja w strone profesora bez slow spytac "moze tez chcesz sprobowac?" Jego napiecie widocznie wzroslo, zaczal mylic tematy. Ja kontunuowalam. Obie rece powedrowaly pod spodniczke. Jedna zaczelam delikatnie piescic "krasnalka" zataczajac wokól niego koleczka, powoli wzmagajac nacisk, paluszki drugiej wpakowalam sobie do nabrzmialej i goracej norki. Az jeknelam z rozkoszy jaka przeszyla moje cialo. Dobrze, ze na wyklad przyszlo tak malo studentow, a Ci ktorzy byli przysypiali i ostatecznie nikt mnie nie uslyszal. Sytuacja stawala sie coraz bardziej napieta. Pragnelam poczuc w swojej cipce cos wiekszego, zywego i sztywnego. Poruszalam coraz szybciej paluszkami ale to mi nie wystarczalo. Teraz w szparke wlozylam drugi paluszek i zaczelam sie nimi szybko i rownomiernie posuwac, pojekujac cichutko. W tym momencie na korytarzu rozlegl sie dzwiek dzwonka oznajmiajacy przerwe w zajeciach. NARESZCIE!!! Wszyscy wybiegli z auli spieszac do swoich spraw. Zostalismy sami. Wstalam i podeszlam do biurka mojego profesora. Oparlam go o nie i zaczelam rozpinac rozporek. Rece tak mi sie trzesly, ze nie bylam w stanie tego zrobic. Pomogl mi wyswabadzajac sie ze spodni i slipek. Przed oczy wystrzeli mi dorodny czlonek, z wilgotna, blyszczaca glowka. Ukleklam przed nim i wzielam go w usta zlizujac z niego te wilgoc. Chwycil mnie za ramiona i uniosl do gory. Odwrocil mnie przodem do biurka, podciagnal spodniczke i wszedl jednym ruchem prosto w spragniona norke. Przytrzymujac mnie za biodra zwyczajnie mnie rznal, bez cienia uczucia. Zawladnela nami dziko zwierzeca zadza. Wbijal sie we mnie gleboko, do samego dna, a kazdy jego kolejny ruch sprawial, ze czulam go coraz silniej, cala soba. Nagle sie skonczylo. Niezadowolona juz chcialam sie odrocic, kiedy poczulam goracego ptaka u wlotu mojej kakaowej dziurki. to byl dopiero poczatek. Powoli, pokonujac napotykany opor, wsunal sie w moje kakao do samego konca, tak ze na posladkach poczulam jego twarde jadra. Pochylil sie gleboko, kladac sie na mnie i wsunal dlonie miedzy moje uda. Wlozyl w szparke palce i zaczal jazde druga reka przytrzymujac mnie w pasie. Posuwal mnie coraz mocniej i szybciej doprowadzajac do szalu. Teraz nieograniczona niczyja obecnoscia wylam z rozkoszy a gwar panujacy na korytarzu zagluszal nasze krzyki. Bol, który mnie przeszyl po wtargnieciu jego tygryska w moja druga dziurke szybko ustapil miejsca rozkoszy, ktora zalewala mnie kolejnymi falami. I znowu wszystko sie skonczylo. Teraz juz wsciekla i niezaspokojona odwrocilam sie do niego przodem, usiadlam na biurku i wysoko unoszac zgiete w kolanach nogi wykrzyczalam "masz mnie zerznac, rozumiesz?!?! Po to tu przyszlam!!! Chce zebys przewiercil mnie na wylot!!! Przelec mnie tak zebym zapomniala o wszystkim, tak bym sie posikala ze szczescia!! Zrob to, natychmiast!!!" Nie musialam go prosic, zrobil dokladnie to czego zazadalam. Kutasem zaczal ponownie posuwac mnie w kakao ale majac lepszy dostep do cipki cudnie mi ja przewiercal paluszkami, bawiac sie jednoczesnie laskotka. Unioslam lekko tulow i chwycilam go za posladki zmuszajac do glebszej penetracji. Tak dojechalismy do konca, w jednym momecie wstrzasani orgazmem. Opadlismy na biurko, ja na plecach, on na mnie. Chwile odpoczywalismy. Wstal i zaczal sie ubierac. Korzystajac z okazji zerwalam sie z biurka i klekajac przed nim, czujac jak wyplywaja ze mnie nasze zmieszane soki, jak powoli plyna mi po udach ich struzki, wylizalam dokladnie do czysta jego ptaszka. Teraz mogl sie ubrac, ale ja? "Kochanie, a ja?" popatrzyl mi w oczy, usmiechnal sie i posadzil spowrotem na biurko rozchylajac szeroko nogi. Kucnal przede mna i zaczal lizac. Powoli zlizywal struzki plynace po udach, platki muszelki, posladki, kakao. Czubkiem jezyczka wyprawial cuda z moja laskotka szybko doprowadzajac mnie do wrzenia. Znowu poplynelam. Wsunal we mnie dwa paluszki, dlon skierowal ku gorze i zaczal na nie nabierac wyplywajacy nektar. Ze smakiem oblizal palce i pozwolil zrobic mi to samo wkladajac je w moje usta. Nasze wymieszane pozadanie smakowalo cudnie. Powoli wsuwal i wysuwal ze mnie paluszki jednoczesnie ssac i delikatnie przygryzajac laskotke. Chwycilam go mocno za glowe i przyciskalam do swojej norki w tym momencie on wsunal w moja pupe paluszek. Znowu posuwal mnie we wszysckie niemal dziurki, tym razem jednak powoli i delikatnie, docierajac do najbardziej czulych zakamarkow mojego ciala. Czulam goraco rozlewajace sie po brzuchu, obezwladniajace. Znowu zblizal sie kolejny orgazm. Tym razem, mój kochanek spelnil moje zadanie doslownie. Doprowadzil do tego, ze w momencie najwiekszego szczytu krzyczac tak sie zapomnialam, ze z rozkoszy puscily mi wszelkie hamulce i z mojej szparki wprost w usta profesora poplynal goracy zloty deszczyk. Spil go do ostaniej kropelki, poczym dokladnie mnie wylizal i i pomogl mi sie ubrac. Najwyzszy to byl juz czas bo do sali zaczeli wracac sluchacze wykladu. Mój profesorek dostal ode mnie jeszcze szybkiego caluska i poszlam do domu. Nigdy nie czulam sie tak zaspokojona jak wtedy J J J

_Kasia "Kochasia"

 

Fantazja.....opowiadanko.... NEW !  (11.08.2001)

Obiecalam koledze opowiadanko, takie specjalne bo dla Niego. Rzecz miala dziac sie w przeuroczej scenerii sredniowiecznego zamku. Niestety wena, ta wspaniala Pani opuscila mnie na tyle, ze nawet trudno jest mi wyobrazic sobie taki zamek. Z sama akcja nie mam raczej problemu, choc ostatnio moje preferencje i pragnienia tak sie zmienily, ze od natloku mysli i zdarzen trudno jest mi to ubrac w slowa.

Zaczelo sie kiedy po raz pierwszy zdradzilam meza. Bylo tak zupelnie i niewiarygodnie inaczej! Czulam sie piekna, powabna, podniecajaca i doceniana! Nie bylo skrawka mojego ciala, ktorego nie dotykalby dlonmi, nie piescil jezykiem! Tego mezczyzny nie zapomne do konca zycia. To On rozbudzil moja namietnosc. Kocham Go i jest moim najlepszym przyjacielem. Potem byly sporadyczne "jednorazowki" ze znajomymi nieznajomymi i samotnosc... Teraz tez jestem sama, ale mam partnera, ktory....

Leze w lozku, naga. Jest srodek nocy gdy nagle czuje na szyi goracy calus i jednoczesnie dlon, ktora dotad obejmowala mnie w pasie, laduje na mojej piersi. Od razu sie budze. Ta dlon... nawet nie musi nia ruszac, wie, ze wystarczy jak polozy ja na piersi, by ta (zreszta ta druga tez) zareagowala. Brzoskwiniowe sutki "w stanie spoczynku" od razu twardnieja, ciemnieja i zaczynaja pulsowac bolem oczekiwania na dalsze pieszczoty. Od razu jestem "gotowa" o czym moj kochanek niezmiennie lubi mnie informowac. Bez ceregieli wsuwa dlon miedzy moje uda i wsuwa we mnie palec (wie rowniez, ze wprost uwielbiam takie szybkie wejscia z znienacka). "Kochanie znow jestem wilgotna". Usmiecham sie i filuternie pytam "To Zle???" Smieje sie wtedy tak uroczo, wyjmuje ze mnie palec i wklada mi go do ust. Zaczynam go ssac spijajac wlasne soczki. "Smaczne?". To pytanie to tez juz niemal rytual "Uhmm, sam sprobuj!" No i probuje. Zrzuca ze mnie koldre i zaczyna calowac cipke. Najpierw jezykiem "osusza" wystajace nabrzmiale platki, potem wsysa je wszystkie razem naciskajac jednoczesnie mojego malego krasnalka. Zginam nogi w kolanach i unosze biodra oddajac sie cala pieszczocie. Moj kochanek chwyta mnie mocno za biodra i zachlannie wpija sie we mnie. Czuje Jego ruchliwy jezyczek delikatnie muskajacy moja myszke, to znow "usztywniony" wnikajacy we mnie. Czuje Jego oddech na wilgotnych skrzydelkach. Smiejesz sie? Przeciez kobieca cipka jest wlasnie jak motyl, a do tego splywajaca soczkami jest dzielem sztuki, jak motyl, w ktorego skrzydelkach odbijaja sie promienie slonca, ktory poraza swym pieknem. Czuje Jego szorstki zarost, jego dotyk tez daje tyle przyjemnosci. Odwracam sie na brzuszek i staje na czworakach. Moj mezczyzna wsuwa sie pode mnie. Teraz i ja moge Go piescic. Przygladam mu sie, dotykam dlonia jadra, glaszcze je lekko uciskajac, napawam sie ich gladkoscia bez jednego wloska. Przeciez sama mu je zgolilam podczas wspolnej, wieczornej kapieli. Czujac wciaz Jego jezyczek w mojej muszelce, pochylam sie i biore Jego zaganiacza w usta. Mowilam Ci? Uwielbiam czuc w ustach jak pod wplywem moich pieszczot penis zaczyna sie poruszac, jak powoli w nich rosnie, az wypelni je calkowicie i poczuje Go gleboko az na migdalkach. W czasie gdy sie tak rozwija nic nie robie, po prostu trzymam go w ustach, sse i lize nie dotykajac dlonmi, ktore teraz akurat, dla podtrzymania rownowagi opieram obok Jego bioder. On w tym czasie tez nie proznuje. Po prostu wgryza sie we mnie, doprowadzajac do szalu. Sprawia, ze ciagle chce wiecej i wiecej. Teraz Jego jezyczek czuje na drugiej dziurce. Piesci ja najpierw powoli, zwilza jezyczkiem, swoja slina zmieszana z moimi soczkami. Wsuwa go lekko do srodka torujac droge dla czegos wiekszego. Jednoczesnie posuwa mnie palcami. Wklada w moja norke najpierw jeden, potem drugi, kciukiem zgniata laskotke. Z wrazenia zapominam co trzymam w ustach! Biore w nie jadra. Najpierw jedno, drugie pieszcze dlonia. Wciagam je mocno i gleboko. Teraz na zmiane raz jedno raz drugie. W koncu w moich ustach laduje caly worek z klejnotami. Nie moge sie zdecydowac co mam calowac. Najchetniej wszystko naraz wpakowalabym sobie do ust. To jest jednak niemozliwe, a przynajmniej nie w momencie, kiedy moj kochanek jest juz podniecony i ma taki wspanialy wzwod. Ktos, kiedys powiedzial, ze "nie wielkosc przyrodzenia ale jakosc chedozenia daje maksimum zadowolenia". Ten ktos to musial byc madry czlowiek. "Maly" mojego kochanka nie nalezy moze do "olbrzymów" ale jest proporcjonalnie, wprost idealnie zbudowany. Doskonale do mnie pasuje i to dokladnie do wszystkich dziurek. Przy tym jest nienasycony i spragniony mnie. Nagle spinam sie cala. Rozkosz az mna skreca. Laduje niemal nieprzytomnie na moim facecie. Teraz juz Go nie dotykam. Nie jestem w stanie. Dlaczego? Powiem Ci co rozklada mnie zupelnie. Jest cos od czego, jesli nic innego nie zaskutkuje, po prostu odplyne. On o tym wie i mimo, ze wiem, ze zrobi mi to, to On zawsze wybierze taki moment kiedy najmniej sie tego spodziewam. On zwyczajnie zerznie mnie analnie paluszkami, oczywiscie jednoczesnie posuwajac moja norke. Kiedy juz nie jestem w stanie sie poruszyc On wstaje, kleka za mna i wchodzi we mnie. Przystawia czubek ptaka do wejscia i wjezdza jednym ruchem, szybko, zdecydowanie i do konca. Przez moment pozostaje tak, nie rusza sie, czeka. Wtedy ja dla zachety zaczynam krecic kuszaco pupa. Dobrze wie czego chce, ale drazni sie ze mna. Jednak kilka skurczy pochwy, cudownie uciskajacych Jego tygryska nie pozwala mu na bezruch. Zaczyna mnie kochac. Jest czuly i delikatny. Do momentu kiedy znowu wpakuje w moja pupe paluszek, a potem... wlaśnie, potem nie tylko paluszek. Kakao jest juz przygotowane. Klade sie na plecach, unosze wysoko nogi, opieram je na Jego ramionach. Slinie palce, mieszam sline z wlasnymi soczkami i smaruje ta druga dziurke. Klade dlonie na posladkach, rozchylam je "zapraszam do srodeczka". Zawsze jest tak samo, bol zmieszany z przyjemnoscia, ktora w koncu bierze nad nim gore. Moj kochanek pochyla sie nade mna, bierze sutek miedzy zeby i delikatnie ciagnac przygryza. SZALENSTWO!!! Brakuje tylko... tak On tez o tym wie! Spod lozka wyjmuje wibrator, wlacza go i wklada w moja cipke. Nie rusza nim, delikatnie go tylko w niej obraca smarujac go wciaz plynacymi z niej soczkami. Kiedy jest juz porzadnie mokry wyjmuje go i zaczyna nim jezdzic po moim ciele. Najpierw wklada mi go do ust. Tylko koniuszek, zebym wszystkiego z niego nie zlizala. Potem dotyka twarzy, oczu, policzków, szyi, uszu, piersi! Mam super wrazliwe piersi. Nie zawsze tak bylo ale teraz wystarczy ich dotknac by zaczęly pulsowac. Jezdzi nim dookola stwardnialych sutkow, przesuwa po bokach, kierujac nim od zaglebienia wygolonych pach nizej do bioder, potem srodkiem od malenkiej kepki czarnych loczkow w dole brzuszka do gory miedzy piersiami. Lekko je sciskam zakleszczajac go miedzy nimi. Zaczyna markowac stosunek miedzy cycki. Wystawiam jezyk i za kazdym razem gdy wibrator pokazuje sie w okolicach brody lize go zapamietale. Ptysio w tym czasie caly czas pieprzy mnie w tyleczek. Ale jak mowilam chce wciaz wiecej i wiecej, dlatego chwytam go za reke i kieruje ja miedzy uda. Udaje, ze nie rozumie. Zabieram wibrator i sama wkladam w spragniona cipke. Zaczynam nim poruszac, druga reka drazniac laskotke. Tym oto sposobem jestem cudownie zaspokajana na trzy. Analnie, dowcipnie (:)) i lechtaczkowo. Jeszcze piersi i odlece. Tak, moj kochanek naprawde wie czego mi potrzeba! Chwyta moje duze, nabrzmiale piersi i zaczyna je ugniatac, niemal bolesnie szczypiac. Szybko zmieniamy pozycje. W tym czasie mamy chwile wytchnienia. Oboje lubimy dlugie zabawy, a wiadomo szybka jazda=szybki koniec! Misiek siada na lozku plecami oparty o sciane. Kucam nad Nim i jednym ruchem nabijam sie na Jego sterczacy pal. Zaczynam szalencza jazde. Czuje jak za kazdym moim opadnieciem czlonek wbija sie we mnie coraz mocniej. Moj Tygrysek bez problemu moze sie teraz zajac moimi cycuszkami. Ssie je, lize, laczy je i piesci jednoczesnie obydwa. Jest perfekcyjny, robi to po mistrzowsku. Wsuwam dlon pod posladki, chwytam jadra i mocno sciskam, potegujac Jego doznania. W rewanzu znowu wklada mi paluszek w kakao. Tyle mi wystarczy! Majac przewiercana cipke, dupcie i pieszczone cycuszki zaczynam dochodzic. To co przezywam po prostu zwala mnie z nog. Opadam na lozko niemal nieprzytomna. Dawno tak nie bylo. Skonczylismy jednoczesnie. Lezymy przytuleni, wsluchani w uspokajajacy sie rytm cial. Kiedy emocje juz troche opadna, a ja nadal nie moge zasnac wciaz rozpamietujac dopiero co przezyta slodycz, skladam propozycje "Kochanie, a moze wspolna kapiel?". Chcialam mu zrobic jeszcze jedna przyjemnosc. Dlugo mnie o to prosil ale jakos nie moglam sie zdecydowac. Tym razem zrobil mi jednak taka mila pobudke, dal tyle rozkoszy, jakosś musze sie zrewanzowac. Wchodzimy do wanny. Woda cichutko szumi puszczona przez sluchawke. On wygodnie sie kladzie (tak jest zawsze, ja wtedy zazwyczaj klade sie pleckami do Niego miedzy Jego nogami) a ja stoje nad Nim. Wyciaga rece, chce mnie przyciagnac. Odpycham je i patrzac Mu w oczy rozchylam platki muszelki. Lekko wypinam biodra i z mojej cipki zaczyna leciec, wprost na Jego nagi tors, goracy, zloty deszczyk. Najpierw szalone, nieme zdziwienie, w konńcu radoscć i podniecenie w oczach. Zsuwa sie nizej, przyjmuje mnie wprost w usta, na twarz. Slabnacy strumien obniza sie i zsuwa po Nim w dol. Ostatnie kropelki spadaja na kutaska. Pieszczoszek, podazajac za strumieniem zbliza twarz do mojej cipki i kiedy juz koncze wylizuje mnie dokladnie na nowo rozpalajac. Nie wiele mi teraz potrzeba, kilka ruchow dloni i jezyczka i juz jestem mokra i gotowa. Odwracam sie do Niego tylem i siadam nadziewajac sie wprost na wyprezonego czlonka. Galopuje tak chwile, az czuje wzbierajacy w Nim orgazm. Zsuwam sie szybko, klekam, pochylam i biore ptaka w usta, a ten rwie sie niczym ten prawdziwy, jakby chcial odleciecć. Kilka ruchow ustami, jezyczkiem i dlonmi (z delikatnym uwzglednieniem Jego kakao) i juz na moje piersi tryska zyciodajne nasienie. Raz, drugi i trzeci. Koncowke zlizuje. Klade sie na boku, miedzy Jego nogami i mocno tule. Teraz juz spokojnie poczekamy az naleci woda, wezmiemy przyjemna kapiel i spac. Przeciez jutro ide rano do pracy. A poza tym mamy przed soba jeszcze wiele takich nocy pelnych namietnosci, seksu i odrobinki perwersji.

No to by bylo na tyle narazie :))))

    Pozdrawiam Cie bardzo serdecznie i przesylam moc caluskow. No i czekam na emilka od Ciebie :))) Mam nadzieje, ze w koncu cos do mnie napiszesz :)))

                                                                                                                                Kasia "Kochasia"

 

Fantazja.....a moze i nie..? NEW !  (02.08.2001)

Wlasnie wprowadzilam sie do nowego mieszkania. Nikogo jeszcze tutaj nie znam, ale wiem, ze moimi sasiadami jest dwoch panow. Minelo kilka dni i zaczynam sie zastanawiac jak dlugo mozna mieszkac drzwi w drzwi i niespotkac sie ani razu??? Jak dlugo jeszcze bedziemy sie mijac???  To juz niewazne. Wlasnie przyjechal do mnie kolega. Mozliwe, ze zamieszkamy razem. Wiadomo, koszty wynajecia mieszkania dziela sie na dwa i jest finansowo korzystniej, a pomijajac kwestie ekonomiczna moze byc rowniez ciekawie. Pierwsza noc. Spimy w jednym lozku (jest tylko jedno), pod jednym przykryciem. Poczatki zawsze sa trudne tak i teraz potwierdzila sie ta zasada. Nie wiem jak sie zachowac. Dawno nie spalam z mezczyzna i od rownie dawna o tym marzylam. Teraz jest tak blisko a ja zastanawiam sie... sama nie wiem nad czym. Wiem, ze bardzo chcialabym sie do niego przynajmniej przytulic... W koncu pytam "A gdzie moj obiecany buziak?". To przelamalo lody. Calujemy sie dlugo i namietnie. Czuje Jego dlonie bladzace po moim spragnionym dotyku ciele. Niesmialo badaja wszystkie moje wypuklosci. Najpierw powoli przesuwa je po bokach, wywolujac ta subtelna pieszczota dreszcze, rozpalajac pragnienia. Pod wplywem dotyku twardnieja mi sutki. Staja sie szczegolnie wrazliwe. Teraz wystarczy je delikatnie musnac dlonia aby wprost bolem oznajmialy o potrzebie ich pieszczenia. Wlasnie ostatnio zauwazylam, ze mam nad wyraz wrazliwe piersi. Do tej pory jakby uspione, pod wplywem pieszczot staja sie jednym z najczulszych miejsc na moim ciele. Ich pieszczoty dostarczaja mi niesamowitych przezyc. Wystarczy, ze poczuje cieplo dloni nawet na oslonietym staniczkiem biuscie abym poczula podniecenie. Teraz wlasnie czuje delikatne, wilgotne i lekko szorstkie dotkniecia jezyczka. Do tego moj kochanek delikatnie dmucha na zawilgocone sutki co wywoluje u mnie kolejne fale dreszczy. Kiedy juz wydaje mi sie, ze wiecej pieszczot nie bede w stanie wytrzymac On zaczyna kasac moje sutki. Niewyslowione szalenstwo zmyslow jakie mnie ogarnia ugasic moze tylko.... Marze juz tylko o tym aby mnie dotykal, piescil, calowal, kochal.... Wsuwa reke miedzy moje uda, rozchylajac je, delikatnie dotyka muszelki. Powoli, z czcia niemalze, gladzi wilgotne platki. Palec krazy dookola lechtaczki, sprawiajac ze ta rosnie i sztywnieje jak ziarenko groszku. Wypycham biodra do przodu, oddajac sie cala pieszczotom. Oddaje mu cala siebie, moze brac co chce. Zsuwa sie nizej i zaczyna szalony taniec jezyczka na mnie i we mnie. Na przemian lizac mnie i wsuwajac go gleboko do srodka, spija nektar, ktorym obficie splynelam. To dla Ciebie, cala moja slodycz. Tak bardzo tego pragnelam. Wklada dlonie pod moja pupe i unoszac mnie lekko w gore wpija sie we mnie lapczywie, jakby nie chcial uronic ani kropelki. Raz jest niesamowicie delikatny, ledwie mnie muskajac doprowadza do wrzenia, to znow szybki i porywczy kasajac wprowadza na szczyty rozkoszy. Nie wiem jak dlugo piesci mnie w ten sposob, trace kontakt z rzeczywistoscia. Nagle przerywa pieszczoty i przesuwajac sie w gore, miedzy moimi nogami wklada jezyk w moje rozchylone usta i jednoczesnie wchodzi we mnie. Najpierw powoli, przeciskajac sie przez wejscie do pochwy, opuszcza sie coraz nizej. Powoli i delikatnie, szukajac dogodnej pozycji, dopasowujac sie do mnie, wbija sie do samego konca. Dotarwszy tam na chwile pozostaje w bezruchu by zaraz znowu powoli zaczac sie wysuwac. Powtarza te ruchy kilkakrotnie, powolutku badajac moje wnetrze, wsuwajac sie i wysuwajac. W koncu przyspiesza. Czuje go cala soba. Nie tylko w myszce ale i w brzuchu i w gardle, w glowie, w sercu. Jest idealny. Wypelnia mnie calkowicie. W tej chwili nie jestem w stanie myslec o niczym innym tylko o nieograniczonym pozadaniu jakie we mnie rozbudzil. Jego ruchy staja sie coraz szybsze. Wchodzi we mnie mocno i gleboko, sprawiajac, ze przy kazdym kolejnym ruchu z mych ust wyrywa sie jek rozkoszy. Unosze nogi i mocno opasuje go w biodrach, przyciskajac do siebie. Mocno chwyta moje rece i trzyma je nad moja glowa. Teraz jestem zupelnie bezbronna, moge tylko chlonac rozkosz. Chciwie caluje moje usta, twarz, delikatnie gryzie uszy i szyje. bierze w gorace usta raz jedna raz druga piers. Ssie je, lize i kasa. Wije sie pod nim.  Czuje jak wzbiera we mnie cos... trudno nawet to opisac... rozkoszny bol niespelnienia... wybucha we mnie olbrzymia fala... rozlewa po calym ciele... wybucha w dole brzucha goracym plomieniem... pozostawia niezdolna do jakiegokolwiek ruchu.... lezymy tak chwile. On na mnie i nadal we mnie. Nie ruszamy sie. Czuje jak powoli opada napiecie. Nadal nie jestem w stanie sie poruszyc. Leze zadowolona niczym kotka, ktora dopiero co dostala smakowity kasek. Leze i cichutko mrucze.  "Byles cudowny. Mam nadzieje, ze nie po raz ostatni?" ... Nie, tej nocy pokazal mi wielokrotnie jakim jest czylym, namietnym, podniecajacym i szalonym kochankiem .....

Krociutkie???? Fakt, ale.... Coz niech pozostanie tajemnica czy jest to tylko fantazja

<..kochasia >  

 

-Fantazja- (a) NEW ! 

Jestem taka podekscytowana.  Dzisiaj wczesniej koncze prace. Umowilam sie z
mezczyzna. Nigdy Go nie widzialam. Coz przyniesie mi to spotkanie?
Przygotowalam się na nie bardzo starannie. Wzielam dlugi, odswierzajacy
prysznic. Umylam wlosy i skropilam je, jeszcze wilgotne, odrobina perfum
"Chanel". Teraz przy kazdym delikatnym ruchu rozprasza się wokól mnie ich
pociagajacy aromat. Wyszczotkowane i gladko zaczesane, beda lsnily w sloncu
gleboka czerwienia. Jeszcze odrobina olejku nawilzajacego na cialo, subtelny
makijaz i mogę zaczac sie ubierac. Wybralam na te okazje czern, która
podkresla glebie spojrzenia, gladkosc i biel skory. Czarne ponczochy. Mmmmm
uwilebiam je nosic. Siadam, biore jedna do reki i powoli wsuwam w nia stope
... lydka, kolano, udo ... teraz wystarczy dlonia przeciagnac po nodze i
wygladzic jedwab materialu z jakiego jest wykonana. Te same czynnosci
powtarzam z druga ponczocha, wysoko unoszac noge, naciagajac material,
wygladzajac go.  Unosze obie nogi przed siebie, krzyzuje je i krytycznie
oceniam. Efekt jest zadowalajacy. Teraz majteczki. Sa takie slodkie. Z
przodu wyciete z niewielkiego trojkata, na bokach obszyte koronka. Tyl to
malenki trojkacik z wycieciem na srodku i krzyzykowo zwiazanymi paseczkami.
Calosc podtrzymuja satynowe wstazeczki wiazane na biodrach w kokardki.
Dodaja kokieterii stroju podkreslajac kraglosc bioder i tyleczka. Teraz
stanik, czarny, na cieniutkich ramiaczkach, obszyty koronka. Wkladam go i
zapinam. Zapiecie znajduje się z przodu, miedzy piersiami. Stanik delikatnie
unosi i zbliza do siebie piersi, ksztaltujac je w dwie pociagajace polkule.
sTaje przed lustrem. Kilkakrotnie obracam się oceniajac. Nie znajduje nic
niestosownego. Wyjmuje z szafy sukienke, krotka, czarna na ramiaczka, z
glebokim dekoltem. Calosc tworzy doskonaly efekt. Dekolt delikatnie odslania
kraglosc piersi, kuszaco, zapraszajaco. Jeszcze tylko pantofelki, te z
okraglymi noskami i wysokimi obcasami, zwiewna, tiulowa narzutka i jestem
gotowa do wyjscia. W umowionym miejscu jestem co do minuty, bez zadnego
spoznienia.  Dopiero teraz zaczynam się niepokoic. Jak ja Go wogole poznam,
przeciez nie wiem jak wyglada. Jej, dlaczego przynajmniej nie wyslalam mu
swojego zdjecia, przynajmniej nie mialby tergo samego problemu co ja. Bylam
taka niemadra, a teraz stoje jak sierotka na srodku chodnika. Dobrze, ze
chociaz mam tu piekny widok i jesli się nie spotkamy to przynajmniej zrobie
sobie spacer brzegiem Wisly. Kiedy juz stracilam nadzieje, poczulam czyjas
dlon na ramieniu i uslyszalam gleboki glos pytajacy " - Kasia?". Odwracam
się z usmiechem " - Czesc, tak to ja". Rzut oka na znajomego "nieznajomego".
Hmm przystojny.  Rety w co ja się wplatuje? Co mi tu po moich czarach, kiedy
przy nim poczulam się jak kopciuszek. Strofuje się w myslach "Kasia
spokojnie, przeciez zycie to bajka, cuda tez się zdazaja". Siadamy przy
stoliku w pobliskiej kawiarence. Zamawiamy chlodne napoje. Taaaak, tego było
mi trzeba: chwila relaksu w milym towarzystwie, piekna, sloneczna pogoda,
szum plynacej nieopodal rzeki, delikatny powiew wiatru. Rozmowa, poczatkowo
spieta i widocznie kulejaca, powoli zaczela schodzic na bardziej intymne
tematy. Postanawiamy wybrac się na spacer. Idziemy obok siebie. Niesmiale,
ukradkowe spojrzenia, delikatne dotkniecia, nieby niezamierzone. Atmosfera
widocznie staje się coraz bardziej napieta. Siadamy na schodkach, dwoje
nieznajomych, a przez moja glowe przelatuje miliony roznych mysli : ciekawe
o czym teraz myslisz? Nagle slysze jak cicho, niemal niedoslyszalnie
szepczesz "Kotku, nawet nie wiesz jak na mnie oddzialujesz, tak bardzo Cie
pragne...". przez chwile milcze, porazona tym wyznaniem.  Odwracam twarz ku
Tobie, klade dlon na policzku i skladam na Twych wargach delikatny
pocalunek. Chciwie wpijasz się w moje usta, spijajac ich slodycz. Chwytasz
mnie w pasie i mocno przytulasz do siebie. Przez cienki material sukienki
czuje uderzenia Twojego serca. Czuje jak mocno bije, szalone, przeze
mnie.wyswabadzam się z Twych ramion, odwracam się i wstaje. Patrze na Ciebie
i widze w oczach pragnienie i zdziwienie "Nie uciekaj mi, teraz juz Ci się
to nie uda". Stoje tak nad Toba, milczaca, przygladam Ci się. Odchodze kilka
krokow i klade na trawie, lekko zginajac nogi w kolanach. Czuje narastajace
we mnie pragnienie ... czekam ... "Chodz do mnie". Podchodzisz i kladziesz
się obok. Opierasz glowe na dloni i patrzysz w moje oczy, piescisz wzrokiem
usta, w tej chwili delikatnie rozchylone, zapraszajace. Dotykasz ich palcem,
kreslac ich ksztalt. Niewytrzymuje i delikatnie go przygryzam, dotykam
jezykiem. Kierujesz dlon nizej, pieszczac szyje. Delikatnie, muskajac
zaledwie moja skore, kreslisz slad od szyi, miedzy piersiami, przesuwasz
dlon nizej, brzuszek.  Zatrzymujesz ja tuz przy moim lonie. Rozgladam się
nerwowo. Pragne czegos wiecej, ale czy nikt nas nie zobaczy? Uspokojona
stwierdzam, ze chwilowo nikogo nie ma w poblizu. Jestesmy sami. Dotykam
Twojej dloni i mocno ja do siebie przyciskam. Widze ogniki zapalajace się w
Twoich oczach. Wciaz trzymajac Twoja dlon, przsuwam ja wyzej, klade na
swojej piersi. Gleboki dekolt sukienki uwydatnia ich ksztalt, gladkosc i
jedwab skory. Delikatnie gladzisz skore kciukiem. Droczysz się ze mna
"Dotknij mnie, proszę". Wsuwasz dlon pod sukienke i staniczek. Piescisz
sutek, delikatnie go przyszczypujac. Chwytam Cie za glowe, przyciagam do
siebie, wpijam w usta. Draznie jezykiem wargi, muskajac je swoimi. Slodkie,
niewinne pocalunki. Nasze jezyki spotykaja się. Wsuwam kolano miedzy Twoje
uda, przyciskam je do Ciebie. Przewracam się na bok, delikatnie klade na
Tobie i caluje ... usta, uszka, szyje ... Siadam na Tobie ... Podnosisz się
i mocno obejmujesz mnie w pasie, tulisz do siebie. Odchylam się do tylu,
eksponuje wyciecie sukienki. Caluj mnie. Jakbys czytal moje mysli zaczynasz
muskac mnie jezyczkiem, powoli, delikatnie przesuwasz nim po szyi, kasasz
wywolujac dreszcze podniecenia.  Czujesz jak drze od Twoich dotkniec?
Wkladasz rece pod sukienke, piescisz pupe, mocno zaciskajac dlonie.
Przyciskasz mnie do siebie. Czuje jak na Ciebie dzialam, jak bardzo mnie
pragniesz. Kiedy czuje Cie miedzy udami wzrasta we mnie pozadanie. Już nic
nie jest w stanie mnie zatrzymac. Pragne Ciebie wiecej i wiecej. Tu i teraz.
Chce zebys mnie kochal. Dotykal. Chce zebys mnie dotknal ... tam ... jestem
taka spragniona. Wkladasz we mnie paluszek ... czujesz jak bardzo jestem
podniecona ... delikatnie nim poruszasz ... kreslisz koleczka na lechtaczne,
delikatnie ja sciskajac ... podnosisz dlon do ust ... smakujesz mnie ...
KOCHAJ MNIE ... odwracam się tylem do Ciebie, klekam, wypinam pupe i kuszaco
kolysze biodrami ... wiem, ze również tego pragniesz ... no, proszę, nikt
nas nie zobaczy ... wejdz we mnie ... teraz, natychmiast ... chce Cie poczuc
w sobie ... rozpinasz spodnie ... wyjmujesz Go ... przez chwile mu się
przygladam, jest piekny ... delikatnie nadziewam się na Niego i szybko
opadam w dol ... wchodzi we mnie gleboko, do samego konca ... moim cialem
wstrzasa rozkosz, wyginam się ... biore Twoje dlonie i klade na swoich
piersiach, piesc je ... zaczynam szalencza jazde, to wznoszac się to
opadajac ... kladziesz reke na mojej myszce i zaczynasz ja piescic, druga
dlonia nie przerywasz masowac piersi ... cudownie jest miec Cie w sobie ...
nie przerywaj, proszę ... kolysze biodrami wzmagajac doznania ... unosze się
i opadam ... swiat zaczyna wirowac, trzymaj mnie mocno, nie przerywaj ...
unosze się i pozwalam Ci kochac mnie, w tempie jakie sam wybierzesz ... nie
przerywaj ... nasze przyspieszone oddechy, jeki rozkoszy niosa się po wodzie
... gdzies blisko pojawiaja się jacys ludzie, ale odchodza sploszeni widzac
co robimy ... jestes cudowny ...  krajobraz mi się zamazuje, nic nie widze
... w tej jednej chwili jestem czystym pozadaniem ... czuje fale goraca,
która wypala mnie od srodka ... nagle eksploduje, rozlewajac się po calym
ciele ... konczymy w tej samej chwili ... otaczajcy nas swiat wraca powoli
do rzeczywistosci. Zaczynam zauwazac mijajacych nas ludzi, ciekawie
przygladajacych się nam. W powietrzu czuc jeszcze won spelnienia. Powracaja
dzwieki, zgielk jadacych nieopodal samochodow, szum wody, powiew wiatru,
spiew ptakow. ... Dziekuje, byles cudowny ...

<..kochasia >  



 -Fantazja- (b) NEW !        

Znowu czeka mnie samotny weekend.  To staje sie powoli nudne. Moze tym razem
wybiore sie chociaz na jakis spacer, byle tylko nie siedziec w domu i zeby
szybko minely te dwa dni. Ale gdzie mam sie wybrac. Mam dosyc przechadzek
Starowka, wycieczek do Wilanowa i tych do Lazienek Krolewskich. Wszedzie
pelno halasliwych ludzi. Wszyscy sie gdziee spiesza, zamiast przystanac na
chwile i rozkoszowac sie cisza spokojem, pieknem swiezo rozkwitlego lata.
Juz wiem.  Wybiore sie na spacer do lasu. Tam na pewno nie spotkam nikogo,
kto moglby mi przeszkodzic w odpoczynku. Ale co wlozyc na ta wyprawe. Jest
tak cieplo. Piekna sloneczna pogoda i nie wyglada na to zeby mialo padac.
Zaloze ta krótka, kremowa spódniczke, biala, krótka bluzeczke, ta ktora
odslania brzuszek, biale skarpetki i adidasy. Hm czegos brakuje. Stoje przed
lustrem i chwile sie zastanawiam. Calosci dopelni biala chustka na glowie.
Schowam pod nia swoje dlugie, czarne wlosy. Teraz jest idealnie. W maly
plecaczek wkladam butelke PEPSI i moge isc.  Jeszcze tylko sweterek na
wypadek gdyby sie zrobilo chlodno kiedy bede wracala. Wychodze za miasto.
Dobrze, ze do lasu jest niedaleko, nie musialam dlugo isc i prawie od razu
znalazlam sie jakby w innym swiecie. Soczyste zielone korony drzew
przepuszczaja promienie slonca. Szumia, delikatnie kolysane poludniowym
powiewem wiatru.  Siadam na kamieniu. Zamykam oczy, wsluchana w odglosy
natury; szum lisci, trzask lamanych galazek , spiew ptakow. Opieram sie na
lokciach wystawiajac twarz ku sloncu. Tak, tego mi bylo trzeba po ciezkim
tygodniu pracy. Cisza, spokoj, odrobina relaksu w samotnosci na lonie
natury. Nagle w cisze wdziera sie dzwiek silnika. Nie podnosze sie ani nie
otwieram oczu. Na pewno zaraz odjedzie. Niemile zaskoczona slysze, ze
zatrzymuje sie tuz obok mnie. Lekko zaniepokojona otwieram oczy. Na wprost
mnie stoi czarny kabriolet z otwartym dachem a w nim, ubrany na czarno,
przystojny brunet. Patrze na niego i pytam "Co widzisz?" -"Kotke
wygrzewajaca sie na sloncu" "Podoba Ci sie?" "Hehe, nie jest to odpychajacy
widok". Zaczynasz mnie denerwowac "Hm, uwazaj, kotki maja ostre pazurki ...
". patrzysz mi w oczy ironicznie sie usmiechajac. Skrecam sie na moim
kamieniu i klekam na czworakach wypinajac pupe. Wyciagam dlon przed siebie i
machajac nia jak kotka cichutko mrucze "mrrraauu". Kolysze delikatnie
biodrami "Uwazaj bo Cie podrapie" ...  Wciaz z tym cynicznym usmiechem
siadasz wygodniej w aucie. Jedna reke opierasz na kierownicy, druga na
siedzeniu obok "prosze rozgosc sie, zapraszam do srodka, tu jest o wiele
wygodniej a moze byc tez bardzo przyjemnie". Wstaje i powoli podchodze do
samochodu. Nie spuszczam z Ciebie wzroku. Koniuszkiem jezyka oblizuje nagle
wyschle wargi. Otwieram drzwi i siadam na miejscu dla pasazera. Siedze tak
chwile, przygladam Ci sie. Nic nie mowimy. Klekam na fotelu twarza do
Ciebie.  Rozwiazujesz i zdejmujesz mi chustke z glowy. Wlosy falami opadaja
mi na twarz, która zblizam ku Tobie i powoli zaczynam sie o Ciebie ocierac.
Jezykiem dotykam zaglebienia na Twojej szyi. Cicho mrucze do uszka "mrraauu"
i kasam je. Próbujesz mnie dotknac. Nie pozwalam Ci na to. Chwytam Twoje
dlonie i odchylajac je do tylu siadam Ci na kolanach. Przez chwile czuje jak
jest niewygodnie, kierownica wpija mi sie w pupe. Szybko o tym zapominam.
Caluje Twoje usta. Draznie je wargami, jezykiem, zabkami, wciaz uciekajac
przed Twoim jezyczkiem. W koncu pozwalam Ci odwzajemnic pocalunek. Wpijasz
sie w moje usta, chciwie zlizujac ich slodycz.  Delikatnymi pocalunkami
obsypuje cala Twoja twarz; czolo, oczy, policzki, usta, nos i brode. Potem
odsuwam sie od Ciebie i ponownie siadam w fotelu. Chwytam Cie za kolano i
przyciagajac je do siebie pokazuje jak masz usiasc. Plecami opierasz sie o
drzwi, jedna noga na fotelu, druga na podlodze. Klekam miedzy nimi i mocno
sie pochylajac wyciagam Ci koszulke ze spodni, calujac skore, która odkrywam
podnoszac Ci koszulke do góry. Sciagam Ci ja przez glowe i odrzucam na tylne
siedzenie. Klade dlonie na Twoim nagim torsie, przesuwam je powoli po
skórze, ledwie ja muskajac.  Pochylam sie i delikatnie kasam sutek. Pieszcze
go jezykiem, ustami i oddechem. Delikatnie przyszczypujac wargami dotykam go
koniuszkiem jezyka. Slysze jak szybko i gleboko nabierasz powietrza. Wiem,
ze to co robie jest bardzo przyjemne, nie tylko dla kobiet. Zsuwam sie nizej
wciaz Cie calujac. Jezyczkiem znacze slad od brody w dól az do rozporka w
spodniach. Calujac Ci brzuch rozpinam je i zdejmuje z Ciebie. Laduja na
siedzeniu obok koszulki. Zostaly Ci juz tylko jedwabne bokserki, zreszta
niedlugo bo je tez szybko z Ciebie sciagam.  Siedzisz przede mna zupelnie
nagi. To ja kontroluje sytuacje. Moge robic co chce. A pragne Cie dotykac,
piescic, calowac, ssac, lizac i smakowac. Pochylam sie i biore czlonka w
dlon. Patrze na niego i napawam sie radoscia, czujac jak sie w niej rozwija
i rosnie. Biore go do ust. Gleboko. Teraz w nich czuje jak zaczyna pulsowac.
Przesuwam jezyczek dookola glowki. Obejmuje ja wargami i opuszczam glowe
zatapiajac go w ustach. Powoli i delikatnie. Dlonia dotykam jader, pieszcze
je, uciskajac sprawiam, ze twardnieja. Podnosze sie i odwracam do Ciebie
tylem. Opieram rece na drzwiach i wypinam przed Toba tyleczek. Czuje Twoje
dlonie na posadkach. Wkladasz reke miedzy moje nogi. Siegasz gleboko i mocno
przyciskasz ja do mojej myszki.  Unosisz sukienke i calujesz delikatna skóre
pupy. Wsuwasz palce w moje majteczki i bez ostrzezenia wkladasz we mnie
paluszek. Wprost to uwielbiam, niespodziewanie poczuc w sobie czyjes
paluszki. Pod wplywem tej pieszczoty twardnieja mi sutki i czuje jak ociera
sie o nie koronka staniczka. Druga reke wsuwasz mi pod bluzke, calujac przy
tym plecy. Zdejmuje ja i pozwalam Ci odpiac staniczek. Jest zapinany z
przodu wiec nie widzac co robisz chwile sie z nim mocujesz. Udaje Ci sie go
w koncu odpiac i laduje obok reszty ubran na tylnym siedzeniu. Kleczac za
mna ujmujesz w obie dlonie moje pelne, nabrzmiale piersi.  Chwytasz sutki,
delikatnie je przyszczypujac i skrecajac. Jednoczesnie calujesz moje uszy i
szyje. Powoli zsuwasz sie nizej. I nizej. I nizej. Zdejmujesz mi majteczki i
wsuwasz glowe miedzy moje uda. Teraz lezysz na plecach i trzymajac mnie
mocno za biodra spijasz ze mnie wilgoc, która splynelam pod wplywem Twoich
pieszczot. Ssac moja lechtaczke wsuwasz we mnie paluszki. Krecisz nimi i
ruszajac w przód i w tyl doprowadzasz mnie do szalu. Podnosze sie a Ty
przesuwasz sie i siadasz przede mna. Opuszczajac sie nadziewam sie na
Twojego nabrzmialego, wilgotnego i pulsujacego goracem czlonka. Zaczynam
powoli unosic sie i opadac.  Wsuwasz pode mnie rece, chwytasz za pupe i
zaczynasz podnosic narzucajac tempo mojej jazdy. Poruszam sie na nim,
kolyszac biodrami. Raz plytko, drazniac tylko by zaraz potem opasc i poczuc
go gleboko w sobie. Jest cudowny. Wypelnia mnie dokladnie. Czuje jak sie we
mnie porusza, pulsuje. Po nogach splywaja mi soki naszego pozadania.
Wyraznie je czuje. Zsiadam z Ciebie i klade na plecach szeroko rozsuwajac
nogi. Znowu spijasz ze mnie wilgoc. Potem wchodzisz we mnie. Szybko i
gleboko. Opieram nogi na Twoich ramionach, chwytam za biodra i kieruje
predkoscia Twoich ruchów. Kochasz mnie coraz mocniej, szybko, ostro i
gleboko. Cala zaczynam pulsowaz i drzec. Wstrzasana wciaz naplywajacymi
falami pozadania jecze niecierpliwa i nienasycona.  Odpycham Cie od siebie.
Podnosze sie i klekam tylem do Ciebie. Klade dlonie na posladkach lekko je
rozchylajac, gleboko sie pochylam "wez mnie ... chce zebys doprowadzil mnie
do szalenstwa" Wchodzisz we mnie szybko, chwytasz za biodra i rozpoczynasz
szalona jazde. Wciaz szybciej, mocniej, do konca. Po nogach plyna mi nasze
zmieszane soki. Chwytasz mnie pod rece i unosisz do góry. Piescisz piersi,
ciagle mnie kochajac ... Czuje jak wzbiera we mnie kolejna fala ...
Olbrzymia ... Nie przerywaj teraz ... Wsuwasz dlon nizej i piescisz moja
muszelke ... Ta pieszczota sprawia, ze wybucham. Odchylam dlonie do tylu i
chwytam Cie za pupe mocno przyciskajac do siebie. Niekonczaca sie szalona
jazda. W przód i w tyl.  Skrecam sie pod Toba czujac nadchodzaca fale
spelnienia ... Zalewa mnie cala, sprawiajac, ze opadam bezsilna. Czuje, ze
dochodzisz. Odwracam sie do Ciebie i biore czlonek w usta. Kilka ruchów
jezyczkiem i szczytujesz prosto na moje obnazone piersi. Rozcieram na nich
Twoje nasienie. Przyciagam Cie do siebie i leniwie caluje w usta. Zamykam
oczy, zaspokojona. Slysze "Kotku, bylas naprawde niezla".  To mnie otrzezwia.
Wstaje i zaczynam sie szybko ubierac. Wysiadam z samochodu i uciekam ...
Zanim zdazyles sie ubrac bylam juz daleko. Biegnac przez las, slyszalam jak
mnie wolasz ale nie zatrzymalam sie dopóki nie dotarlam do domu. Tak minal
mi spacer ... bez nikogo, kto móglby mi przeszkodzic w odpoczynku ...
 

<..kochasia >                     

 

-Fantazja- (1)                         

Nareszcie koniec pracy, moge isc do domu. Znowu czeka na mnie puste mieszkanie, kawa telewizor .... naprawde mam tego dosyc ... czy nic mnie juz nie spotka, nie zaskoczy? ... Telefon ... kto to moze byc? ... Tak slucham? .... Tak to Ja, ale przepraszam z kim rozmawiam? .... i nagle zamiera mi serce .... nie moge w to uwierzyc ... to naprawde TY ... Ile to juz lat kiedy widzielimy sie po raz ostatni? ... 4 lata, 3 miesiace, 8 dni i 56 godzin ... dobrze to pamietam .... szalone wakacje na Mazurach ... plaza, nasze opalone ciala .... cieple wieczory i gorace noce ... to juz tak dawno a ja wciaz pamietam .... CHALO jestes tam jeszcze, bo wiesz wlanie przyjechalem i chcialbym sie z Toba spotkac .... SPOTKAC ZE MNA .... chyba nie ... ale nie to rzeczywistosc, naprawde zadzwoniles i prosisz o spotkanie ...
Co Ja robie, przeciez wlaciwie Cie nie znam, to byl tylko tydzien cudownie szalonych wakacji ... tylko to ... Czyzby kogo próbuje oszukac, nigdy pózniej nie spotkalam nikogo takiego jak TY, a teraz jade do Ciebie. Tak strasznie Cie pragnelam, ze nawet sie nie zastanawialam, kiedy mnie zaprosiles. I oto jestem, tylko dla Ciebie.
Podjezdzam do wspanialej, wynioslej willi, stawiam samochód na podjezdzie i dzwonie do drzwi. Odzywa sie donony dzwiek dzwonu, az cala drze od jego dzwieku. Drzwi otwiera starszy pan w liberii ( rety to na wiecie sa jeszcze tacy ludzie? ) i zaprasza mnie do rodka. Nie bede opisywala tego co tam zobaczylam, po prostu zaparlo mi dech w piersiach. Starszy pan prowadzi mnie na pietro i kieruje do jakiego pokoju. Przed wejciem informuje mnie ze tu moge na Ciebie poczekac. Dziwne. Wchodze przez ciezkie debowe drzwi i to co widze tak bardzo mnie oszalamia, ze trace panowanie nad soba. Na pewno musze glupio wygladac stojac tak w otwartych drzwiach z oczami wielkimi jak spodki. Kochanie spokojnie, pamietasz? Jak nie oddychasz to umierasz, ODDYCHAJ. Musze sie uspokoic ... WEZ SIE W GARSC DZIEWCZYNO... przeciez to tylko facet. Wlanie, facet ... mezczyzna ... mój wyteskniony mezczyzna ... a on po prostu sobie lezy i czeka ... Patrze na jego pieknie wyrzezbione cialo, sile, umiesnione, tak wiele obiecujace ... i te jego oczy ... takiego blekitu nigdzie indziej nie widzialam. Pamietam jak w tych oczach rozpalalam pozadanie, jak na mnie patrzyly, obiecywaly, kusily .... Nareszcie sie napatrzylam, choz jeszcze nie wierze ze naprawde tu jestem, opanowana wchodze do pokoju.
Przygotowales sie na moja wizyte. Patrze na to wielkie loze przykryte lsniacym czerwienia jedwabiem, takim delikatnym, podniecajacym … pamietale …. w rogu niewielka toaletka, pusta, jakby czekajaca na wykorzystanie … puszysty dywan otula cala podloge, na pewno jest mily I cieplutki, juz nie moge sie doczekac kiedy bede mogla zanurzyc w niego stopy …. Calosc otulona jest przytlumiona czerwienia owietlenia malutkich swiatelek umiezczonych w róznych punktach pokoju … a poród tego wszystkiego TY … na tym lozu stworzonym do miloci …
Zaczynam sie niecierpliwic, a Ty wciaz nic nie mówisz I nie robisz. Rozumiem ze tym razem wszystko zalezy ode mnie. … powoli podnosze rece I rozpuszczam wlosy … pamietasz zawsze je lubiles, dlugie I lniace … miekkimi falami opadaja mi na plecy … podchodze do lózka … caly czas patrze Ci w oczy … rozpinam marynarke i zdejmuje ja … pod spodem mam tylko czarny, koronkowy staniczek … jeszcze tylko spódniczka, ja równiez szybko rozpinam, powoli zsuwam ja z bioder, miekko spada na podloge, na ten mieciutki dywan … zostaje tylko w czarnych, koronkowych majteczkach I ponczochach … na nodze mam bladoniebieska podwiazke, zawsze ja nosze, wiedzialam ze kiedy znowu sie spotkamy I wtedy wlanie nia Cie ukarze … zostaly jeszcze pantofelki, zdejmuje je I zanurzam stopy w te puszystosc na podlodze …. Mmmmmmmm … to dopiero poczatek, a ja juz nie moge sie doczekac reszty … wchodze na lozko I klekam obok Ciebie … lezysz nagi, piekny I taki niedostepny … zawsze uwazalam ze dlugie ostre pazurki sluza nie tylko do ozdoby … wkladam palec w usta I zaczynam go piescic jezyczkiem … patrze Ci w oczy … potem ten sam palec wkladam w Twoje usta …. Zapomnialam jaki elektryzujacy jest Twój dotyk … zabiera mi powietrze … pazurkiem znaczę mokry lad na Twoim torsie, niżej I niżej, zatrzymuje sie na wysokoci Twojego … siadam I zdejmuje podwiazke … przywiazuje Cie nia do lozka … teraz jestes bezbronny I caly MÓJ … mozesz tylko patrzyac i czekac, niecierpliwiac sie, teskniac … rozsuwam Ci nogi I wkladam swoje miedzy nie … pieszcze Twoja pier wlosami, czujesz jakie sa miekkie i pachnace? … caluje Cie w uszko, delikatnie, jezyczkiem, wyczuwam pulsujaca zyle na Twojej szyi … chyba zaczyna Ci sie podobac to co widzisz bo krew krazy coraz szybciej … uwielbiam czuajc jak na Ciebie dzialam, widzieć to w Twoich oczach … mam wiele do zaoferowania, a to dopiero poczatek … ocieram sie piersiami o Ciebie, sutki mi stwardnialy, czujesz je przez szorstkosc koronki staniczka? … chcialby zebym go zdjela? … odwracam sie od Ciebie, caly czas przez ramie patrze Ci w oczy … rozpinam stanik, zsuwam cieniutkie ramiaczko … odwracam sie kiedy stanik juz opada mi na kolana … popatrz jakie piekne mam piersi .. pamiętasz jeszcze ich smak? … jakie sa delikatne, jedwabiste … sutki stercza zadziornie, czekaja … spragnione Twoich pieszczot … ale Ty mozesz tylko patrzyc, teraz nie mozesz ich dotknac … jeszcze nie teraz … patrze Ci w oczy I zaczynam zdejmować majteczki … widzisz to? … PATRZ bo dotknac nie mozesz! … musisz czekac na pozwolenie … wstaje z tego miejsca nadchodzacej rozkoszy … ze zrecznie ukrytych glosników plynie teskna melodia … zaczynam tanczyc … dla Ciebie … widziales kiedy glodna i nienasycona kotke? … nawet w polowie nie jest tak zwinna, plynna I egzotyczna jak ja kiedy tancze … caly czas patrze Ci w oczy … I juz wiem ze nie przyszlam tu tanczyc, juz wiem czego pragne najbardziej … pragne zlizac z Ciebie cala swoja tesknote, caly ból I cierpienie z rozstania, chce by wynagrodzil mi stracony czas … jak kotka wchodze na Ciebie, wkladam noge miedzy Twoje I zaczynam Cie calowac … najpierw wpijam sie w Twoje usta, jestem dobra w tym co robie I zaraz sobie o tym przypomnisz, zaraz bedziesz prosil zebym Cie rozwiazala … smakuje Cie jezykiem, czuje Twój, slodki I delikatny, podniecajacy … pamietam jak potrafisz się nim poslugiwac … caluje cala Twoja twarz, uszy I szyje … siadam na Tobie I zaczynam sie o Ciebie ocierac … czuje miedzy nogami Twoja chlube … czuje jak sie rusza, goracy, niecierpliwy … tak chcialabym … caluje Twój tors … coraz nizej … mam juz przed oczami to czego tak pragnelam … biore go delikatnie w dlon i glaszcze glówke … wkladam jezyk w otworek na niej … to co zaczynam nim wyprawiac sprawia ze tracisz oddech … w koncu Ty cierpisz … patrze Ci w oczy I caluje Go calego od nasady po sam slodki koniuszek, jedno gladkie pociagniecie jezyczkiem … zaczynam poruszac reka I biore Go do ust … tu mu bedzie cieplo I slodko … uwielbiam Go piecic … ssac, lizac i wciagac … czuje ze moglabym sie nim udusic, jest cudowny … w koncu nie wytrzymujesz, zrywasz delikatna podwiazke … ale ja nadal siedze na Tobie I mocno Cie trzymam … podnosisz sie razem ze mna I zaczynasz mnie calowac … tak bardzo Cie pragne, chce Cie w koncu poczuc … delikatnie kladziesz mnie ta jedwabnej pocieli … czuje jej cudowna miekkoc … calujesz mój brzuch … jednoczenie piecisz moje piersi, tak bardzo tego spragnione … caluj mnie prosze CALUJ … potzrebuje tego .. TAK BARDZO … w koncu calujesz moje lono, smakujesz moje soczki, którymi obficie splynelam pieszczac Ciebie … Twój jezyk wyprawia cuda z moja laskotka , palce graja cudna melodie na moich zadzach … nie przerywaj … jestes cudowny … niecierpliwie przyci±gam Cię do siebie, oplatam nogami I patrzac w oczy mówie … PROSZE … nareszczcie … czuje … jest cudowny … goracy, pulsujacy, rozkoszny … i jest we mnie … czuje go calego, wypelnia mnie cala … zaczynasz sie delikatnie we mnie poruszac … ale ja juz pragne czego wiecej … zwinnie zmieniam pozycje I teraz góruje nad Toba … teraz ja ustalam predkoc ruchów … zaczynam podskakiwac … coraz szybciej I szybciej … zaczynam jeczec ... ale Ty nie chcesz jeszcze konczyc … bierzesz mnie na rece i stajesz pod cina … PAMIETASZ … pamietasz jeszcze co lubie … nie moge w to uwierzyc… opierasz mnie o ciane, oplatam Cie nogami, KOCHAMY SIE … to cudowne, byc zupelnie tak do konca od kogo zaleznym w takiej chwili … nie tra to jednak zbyt dlugo … musimy jeszcze skorzystać z toaletki … podchodze do niej … zachecajaco krecac tyleczkiem zapraszam do dalszej zabawy … opieram sie dlonmi o zimny blat … wypinam pupe … CZEKAM … patrze Ci w oczy … mówilam Ci juz ze uwielbiam w nich to pozadanie? … podchodzisz I bierzesz mnie od tylu … a w lustrze widze Twoja twarz … ta blogoc na niej, szczecie, namietnosc … kochamy sie a Ty jednoczenie piecisz moje piersi I calujesz szyje, UWIELBIAM TO … kiedy czuje Twój goracy jezyczek na swojej szyi tysiace malutkich igielek przenika cale moje spragnione cialo … drze … pragne … przenosimy sie na lózko … to tu zaczyna sie i kończy to co najlepsze … kochamy sie szalenie i namietnie … wychodzi z nas cale nieokielznanie … nic nie mówimy … slowa sa niepotrzebne … wystarczy to co widze w Twoich oczach … CZUJE … NADCHODZI … GORACA FALA UNIESIENIA … ZACZYNA SIE GLEBOKO, LEDWO DOSTRZEGALNIE … ZALEWA CALA MNIE … UWOLNIONA POZBAWIA TCHU … KRZYCZE … dawno tego nie robiLam … byles cudowny.

<..kochasia >   



 -Fantazja- (2)                       


Tajemnica, pozadanie, niecierpliwosc, niepewnosc, oczekiwanie na cos co moze przyniesc ta rozedrgana atmosfera nocy. Cos wyraznie wisiało w powietrzu. Nie mogac zniesc emocji wybrałam sie na spacer brzegiem morza. Bylo cieplo, piasek na zmiane z chlodna woda piescil moje stopy. Moja dluga, biala, zwiewna spodnica zaczela oplatac mi nogi, mokre tak samo jak ona. Zdjelam ja i odrzucilam. Zaczelam biegac, roztracac fale nogami, pryskac fontannami wody cieszac sie chwila. W koncu wyczerpana polozylam sie na mokrym piasku. Rozlozylam szeroko rece pozwalajac wodzie swobodnie tanczyc na moim rozgrzanym ciele. Fala za fala dostarczal mi wyjakowej rozkoszy jaka niesie ze soba woda z drobinkami piasku pieszczaca delikatna skore. Zdjelam bluzke, ktora w tej chwili wiecej pokazywala niz zakrywala, zmniejszala przyjemnosc. Nic juz na sobie nie mialam. Lezalam naga, wyciagnelam rece wysoko nad glowe, splotlam je i zaczelam turlac sie w wodzie. Oblepiona piaskiem czekalam na kolejna fale. Dotarla, rozpryskujac sie na stopach, pieszczac uda, posladki, docierajac do piersi, twarzy, moczac wlosy. Splatane piaskiem wlosy, przyklejone do twarzy, piasek skrzacy cale moje cialo, czekalo na kolejna oczyszczajaca, podniecajaca fale. Lezałam spokojnie pozwalajac wodzie mnie piescic. Powoli chlonelam spokoj nocy, piekno gwiezdzistego nieba, srebrzysty blask ksiezyca rozpraszajacego otaczajace mnie ciemnosci, odbitego w tafli morza. Cisza. Nawet morze bylo wyjatkowo spokojne. Czekalo. Ja rowniez czekalam. Nagle poczulam, ze jestem obserwowana. Cos czailo sie w pobliskich krzakach. Niepokój i ciekawosc, wlasnie to poczulam. Weszlam glebiej do wody. Siegala mi teraz do ud. Nabralam jej w dlonie, wyciagnelam je do ksiezyca pozwalajac wodzie splywac w dól po rekach, piersiach, brzuchu i nizej. Jestem piekna kiedy tak stoje mokra, naga, pieszczona falami. Swiatlo rzucane przez ksiezyc odbija sie blaskiem od nagiej skory. Widzisz mnie? Podoba Ci sie to co widzisz? Uslyszalam plusk za soba. Ktos szedl do mnie. Nie przerywalam pieszczot. Rece pelne orzezwiajacej wody skierowalam ku twarzy. Dlonie podazyly w slad za splywajaca woda pieszczac twarz, szyje, docierajac do piersi. Tu zatrzymaly sie na dluzej urzeczone dajacym sie wyczuc podnieceniem stwardnialych sutków pieszczonych dotykiem cieplych dloni, chlodnej wody i delikatnym musnieciom wiatru. Podszedl i delikatnie polozyl mi reke na ramieniu zmuszajac bym sie do niego odwrócila. Byl nagi. Na twarzy mial czarna maske. W ciszy patrzylismy na siebie. Woda rozpryskiwala sie o nasze ciala na miliony drobniutkich kropelek, ktore odbijajac blask ksiezyca urokliwie rzucaly na nas tajemnicza gre swiatel. Wyciagnal reke i dotknal mojej twarzy. Przechylil lekko glowe i przygladal mi sie niczym zaciekawione dziecko. Przyciagnal mnie do siebie. Objal mnie w pasie i delikatnie pocalowal. Piescil moje usta, a Jego jezyk mowil o wzbierajacym pozadaniu. Zaczal isc glebiej w morze. Woda siegala nam juz do piersi. Jego rece piescily moje cialo, piersi, biodra, posladki. Podniosl mnie, oplotlam go nogami. Nasze jezyki polaczyly sie w szalonym dialogu pozadania. Stracil rownowage. Wyladowalismy pod woda. Nic nie widzac zdani bylismy tylko na wrazenia dotyku. Zaczelismy plywac dookola siebie, oplatajac nawzajem, pieszczac, calujac....
Wyniosl mnie na brzeg. Delikatnie ulozyl na piasku. Polozyl sie obok i pokazal droge do gwiazd....

<..kochasia>

 

-Fantazja- (3)

Cicha muzyka plynie z glosnikow. Natezenie basow odbija sie echem w piersi. Nic nie rozprasza ciemnosci. Jest tak spokojnie. Leze naga na podlodze wsluchana w nadawane w radio nastrojowe melodie. Dusza ulatuje z ciala. Wznosi sie wysoko. Nieruchomieje nad uspionym miastem. Materializuje sie przybierajac postac kobiety w bieli. Dlugie czarne wlosy splywaja kaskada na odsloniete plecy. Spogladam w dol na oswietlone budynki i ulice. Miasto o tej porze jest takie opustoszale. Mam wrazenie jakbym byla jedyna zywa istota. Unosze glowe i patrze w gwiazdy a one wpatruja sie we mnie jakby w jednym momencie skierowano na mnie miliony oczu. Nieodparte wrazenie wszechogarniajacego smutku. Czuje sie taka mala, nic nie warta w zetknieciu z ich potega, nieskonczonoscia. Wyciagam dlonie w ich kierunku, pragne czerpac ich moc. Z dloni strzelaja srebrzyste blyskawice. Odbijaja sie od gwiazd i spadaja na nieme miasto pode mna. Rozplywaja sie. Biegna ulicami we wszystkich kierunkach, jak krew zasilajaca organizm czlowieka. Plyna do kazdego domu, mieszkania, pokoju. Napotykaja spiacych w nich mieszkancow. Lacza sie z krwia, wypelniaja ciala nie swiadomych tych wydarzen ludzi. Daje im siebie. W zamian zadam bardzo wiele. Zabieram im pragnienia, marzenia. Wzbieraja we mnie fala pozadania. Czuje jak mnie wypelnia. Wybucha we mnie ogien. Potrzeba jego ugaszenia wzrasta wraz z wciaz plynacymi ku mnie zlotymi smugami energii. W miare jak moja dusza wchodzi w kolejne fazy spelnienia, moje cialo drzy od jej doznan. Cicha muzyka wciaz koi, kolysze, piesci jak delikatny kochanek. Pragne go. Chce mezczyzny. Niech ugasi plonacy we mnie ogien. Chce zeby stana w drzwiach, spojrzal mi w oczy i dostrzegl w nich wszechogarniajace pozadanie. Zamykam oczy. Czekam. Czuje jak zbliza sie do mnie. Czuje jego zapach. Dlonie delikatnie dotykaja mojego brzucha jakby chcialy poczuc zar bijacy z mego wnetrza. Wstrzymuje oddech w niecierpliwym oczekiwaniu. Dlonie znikaja. Rozczarowanie. Chce wiecej, znacznie wiecej. Chce zeby o tym wiedzial. Otwieram oczy. Napotykam jego spojrzenie. Ujmuje jego reke w swoja. Skladam w jej wnetrzu delikatny pocalunek a potem klade na swojej piersi. Ponownie zamykam oczy. Pragne tylko czuc. Powolne, delikatne musniecia. Policzek, szyja, piersi. Ma taka przyjemnie chlodna dlon. Pod wplywem jej dotyku widoczne staje sie moje podniecenie. Piersi wzbieraja, ciemnieja i twardnieja sutki. Subtelne musniecia palcow wprawiaja w drzenie moje spragnione cialo. Pragne wiecej. Kladzie dlon na mojej piersi. Jest do niej idealnie dopasowana. Trzyma ja od spodu takze sutek znajduje sie miedzy kciukiem a palcem wskazujacym. Nachyla sie i sklada na niej pocalunek. Czuje jezyk, jak przesuwa sie dookoła niej. Pelnymi ustami ssie moja piers, delikatnie kasajac. Moje cialo przebiegaja dreszcze, miliony drobniutkich igielek. Dotyka mojej dloni. Pomaga mi wstac. Siada na kanapie. Pociagajac za soba zmusza abym usiadla mu na kolanach, twarzami ku sobie. Nachylam sie i caluje go. Pieszcze jezykiem jego usta. Nasze jezyki spotykaja sie. Kolejna fala dreszczy. Dlonmi przytrzymuje moje biodra. Glaszcze moje plecy. Przyciaga do siebie. Odchylam sie w tyl wystawiajac piersi na pieszczoty. Bierze je w usta. Raz jedna raz druga. Ssie je i lize, delikatnie przygryza. Tak to uwielbiam. Dlonie zsuwa na posladki i nizej, nizej, az dociera do ... odchylam sie jeszcze bardziej, teraz caluje moj brzuch. Czesciowo siedzac i lezac na jego kolanach, odchylam sie jeszcze bardziej opierajac glowe na podlodze. Czuje jak jego jezyk dociera do mnie. Wwierca sie we mnie. Czuje jego goracy oddech. Spija ze mnie nektar rozkoszy. Podnosi mnie. Schodze. Opieram sie rekoma o jego uda, wypinam pupe. Caluje go. Usta, szyja, tors. Przygryzam sutek, czuje jak rozkosz wstrzasa jego cialem. Schodze nizej. Klekam miedzy jego nogami. Pochylam sie. Patrze na niego. Jest piekny. Biore go z czcia w dlon. Przygladam sie jak w niej rosnie. Jest taki delikatny. Pragne poczuc go na jezyku. Skladam pocalunek na samym jego szczycie. Taki niesmialy calus. Jezyczek przesuwa sie dookola glowki. Nie wytrzymuje i biore go gleboko w usta. Przesuwam glowe w gore i w dol, sse i lize jednoczesnie. Jest tak cudownie, niewiarygodnie delikatny. Przytrzymuje moja glowe, kierujac predkoscia jej ruchow. Podnosze sie. Siadam na niego. Czuje jak powoli we mnie wnika. Goracy. Pulsujacy. Spragniony. Jest teraz we mnie. Wypelnia mnie. Powoli sie unosze. Elektryzujace uczucie kiedy tak sie we mnie porusza. Opadam. Powoli. Kilka razy. Coraz szybciej. Zwalniam. Wstaje. Odwracam sie do niego tylem. Wie czego potrzebuje. Co sprawi mi najwieksza przyjemnosc. Opiera mnie o sciane. Czuje jej chlod na swoim rozpalonym ciele. Ujmuje w dlonie moje piersi. Piesci je. Caluje szyje, kark. Kasa zaglebienie szyi, w ktorym czuc szalone tetno podnieconego ciala. Wchodzi we mnie od tylu. Najpierw powoli, az jego ruchy staja sie coraz szybsze, mocniejsze. Jedna reke piesci piersi. Druga czuje jak zmierza w kierunku wzgorka rozkoszy. Wklada tam paluszek. Piesci nabrzmiala, spragniona, jeszcze wciaz niespelniona. Czuje jak wzbiera we mnie fala. Ciche jeki wyrywaja sie z mych ust. Juz nie moge opanowac wydawania dzwiekow swiadczacych o odczuwanych doznaniach. Jeki przybieraja na sile wraz z rosnaca fala spenienia. Konczymy w tym samym momencie. Polaczeni wspolnie przezytym orgazmem ... Leze naga na podlodze, wsluchana w cicha muzyke. Otwieram oczy. Tak bardzo ... czy to byl tylko sen?

<..kochasia>

 

-Fantazja- (4)


Dzien byl parny i duszny. Powietrze wisialo niczym przed burza. W poblizu nie bylo zadnego jeziora, w ktorym moglabym ochlodzic rozgrzane cialo. Stalam w sloncu polewajac sie woda z weza ogrodowego. Caly chlod ulatnial sie jednak szybko. Cialo parowalo. Skierowalam waz do gory i zrobilam sobie delikatny prysznic. Woda spadala na mnie milionami malutkich kropelek, ktore w zetknieciu ze skora laczyly sie i przyjemnie splywaly po moim ciele. Wszyscy domownicy wybrali sie na wycieczke, a poniewaz nie mialam na nia ochoty zostalam w domu sama. Bylo tak spokojnie. Pachnialo latem. W powietrzu unosil sie zapach dojrzalego zboza, kwiatow i swiezo scietej trawy. Wzielam ze soba koc i poszlam na lake. Zapach siana byl tak intensywny ze az zapieralo dech w piersiach. Mimo wszystko zapowiadal sie piekny dzien. Naga polozylam sie na kocu i leniwie wystawilam cialo na dzialanie slonca. Bylo mi cudownie blogo. Ukojona goracem, odurzona zapachem, uspokojona spiewem ptakow usnelam. Przebudzilam sie czujac jak skora sciaga mi sie od nadmiaru ciepla. Slonce bylo juz wysoko. Wyjelam olejek do opalania. Wylalam odrobine na brzuch i delikatnie zaczelam go wcierac w rozgrzane cialo. Powoli zeby nie urazic podraznionej skory. Jeszcze troche olejku. Byl przyjemnie chlodny. Zaczal splywac w dol, na boki. Teraz juz zaczelam wcierac go obiema dlonmi. Polozylam dlonie na brzuchu. Zaczleam je przesuwac coraz wyzej, do piersi. Ujelam rozpalone polkule w mokre dlonie. Byly takie spragnione tej odrobiny wilgoci. Oczekujace. Wzniesione zawadiacko ku gorze czekaly na pieszczoty. Zaczelam wiec im ich dostarczac. Przesunelam dlonie nizej a potem do srodka, az sutki znalazly sie miedzy palcem wskazujacym i serdecznym. Delikatnie je przyszczypalam nie przerywajac jednoczesnie ruchu dloni dookola piersi. Powoli zaczelam przesuwac dlonie nizej. Zamknelam oczy i podkulilam nogi nieznacznie je rozchylajac. Dlonie wedrowaly nizej i nizej do wewnetrznej strony ud. Zaczelam je przesuwac w gore i w dol. I z powrotem, wyzej. Wciaz wilgotne od olejku polozylam na swoim wzgorku rozkoszy. Poczulam jak wzrasta we mnie podniecenie. Wzbieralo goraca fala rozlewajac sie po calym ciele. Wlozylam palec lewej dloni do ust. Lizac go i ssac, druga reka rozpoczelam pieszczoty spragnionej myszki. Wsunelam w nia delikatnie paluszek. poruszylam nim. Zalalo mnie pozadanie, z ust wyrwal przytlumiony jek. Poruszalam biodrami w rytm wzrastajacego podniecenia. Zacisnelam uda, wzmagajac tym nacisk reki. Przesuwalam ja, delikatnie masujac szparke. Kolejne fale dreszczy przeszywaly moje cialo sprawiajac mi rozkosz. Wzielam do reki buteleczke z olejkiem i zaczelam go sobie wylewac na brzuszek. Sciekal mi miedzy nogi znaczac droge dla pieszczot. Posluszna reka podazyla jego sladem. Dotyk delikatnej skory dloni w polaczeniu z chlodem olejku dostarczal mi coraz to nowszych i glebszych doznan. Powoli ogarniala mnie euforia. Juz nie widzialam co sie dookola mnie dzieje. Nie widzialam lazurowego blekitu czystego nieba, nie slyszalam spiewu ptakow, ktore koncertowaly jakby na czesc tego co wlasnie przezywalam. W tej jednej chwili myslalam i pragnelam tylko jednego, wszechogarniajacej rozkoszy, ktora zalewala mnie, czyniac slepa na otaczajaca mnie rzeczywistosc. W tej jednej chwili bylam czystym pozadaniem, niespelnionym jeszcze pragnieniem. Zaczelam wic sie na kocu az w koncu zwinal sie i znalazlam sie na golej ziemi. Poczulam na skorze subtelny dotyk swiezo wzroslej trawy. Byla taka miekka i jej dotyk przyprawil mnie o kolejne dreszcze. Czulam na sobie jej delikatne musniecia, niczym czulych dloni kochanka. Zalana blaskiem slonca, pieszczona delikatnym powiewem wiatru, chlodem trawy, dotykiem wilgotnych dloni, wysmarowana olejkiem, ukojona radosnym trelem podniebnych wirtuozow, oszalalam. Doprowadzilam do apogeum szczescia. Tak bardzo tego pragnelam, ze kiedy w koncu sie spelnilo moj krzyk niosl sie echem jeszcze bardzo dlugo.

<..kochasia>

 

 -Fantazja - (5) Podziekowanie

Witaj Sloneczko, to jest cos co Ci obiecalam.

A tytul to mam nadzieje ze tak sie to pisze

:-))))))

    Dostalam dzisiaj paczke od pewnego Pana. Sprawila mi tyle radosci, On nawet sobie niewyobraza jak wiele. Kiedy ja otworzylam myslalam tylko o jednym. Jak mu podziekowac. Jak moge sie z nim skontaktowac i powiedziec co poczulam otwierajac ja. Co powiedziec. Co zrobic zeby wiedzial jak bardzo mu dziekuje. Bynajmniej nie za to ze cos mi dal. Wcale tego nie oczekuje, nie jestem przyzwyczajona do przyjmowania takich prezentow. W przyjazni, choc to wielkie slowo, nie oczekuje takich jej gwarantow. Nie to mnie ujelo, ze cos mi podarowal ale to ze chcial to zrobic, ot tak, dla mnie, ze chcial sprawic mi przyjemnosc. Dzieki temu wiem ze nie jestem mu obojetna i moze zostaniemy przyjaciolmi. Wiec jak mu o tym powiedziec????? Pojade do domu. Do Nidzicy. Jakos go znajde, w koncu to niewielkie miasteczko, napewno gdzies na siebie trafimy.... Jestem. Okazuje sie ze to wcale nie jest takie proste jak mi sie wczesniej wydawalo. Ale poradze sobie z tym. Wiem ze mial isc na dancing do Europy. Pojde tam i ja. Wlozylam seksowna bielizne, czarny golf, czarna mini spodniczke, ponczochy i dlugie czarne kozaczki. Jeszcze delikatny makijaz, sprawidzic czy z wlosami wszystko w porzadku i juz jestem gotowa. Weszlam na sale, bylo tam juz pelno gosci. Czy znajde go w tym tlumie. Czy mnie pozna. Czy nie bede przeszkadzala. Napewno jest tam z przyjaciolmi. Nie bedzie sie wstydzil malolaty? Jest, ale nie sam. Stoje i patrze starajac zwrocic na siebie jego uwage. W koncu mnie dostrzegl. Chwila zastanowienia. Zmarszczone czolo swiad czy o tym ze zastanawia sie nad tym co widzi. Usmiech rozjasnia jego twarz. Poznal mnie. Nie wiem jak sie zachowac. Czy powinnam do niego podejsc, przedstawic sie. Czuje sie taka zagubiona, dostrzegam ze jako jedyna przyszlam tu sama, bez partnera. Przeprasza znajomych i podchodzi do mnie. Patrzymy chwile na siebie. Wyciagam dlon, przedstawiam sie - Czesc jestem Kasia, milo mi Cie poznac Robercie. Pomyslalam, ze przyjade. Chcialam Cie poznac. W tym momencie zaczyna grac muzyka. Prosisz mnie do tanca. Jestes doskonalym partnerem. Niewiele razy mialam okazje tanczyc z rownie dobrym tancerzem. Pewnie i plynnie mnie prowadzisz. Tule sie do Ciebie. Lekko wspinam sie na palce i szepcze Ci do ucha - Chce sie z Toba kochac, chce zebys mnie piescil, calowal. Chce Ciebie poczuc, posmakowac. Kochaj sie ze mna. Tylko po to tu przyjechalam. Specjalnie dla Ciebie... Konczy sie piosenka, Ty nic nie mowisz. Odprowadzasz mnie do stolika, delikatnie calujesz w reke, dziekujesz za taniec i odchodzisz. Patrze na Twoje plecy. Nie wiem co robic, widze tylko jak sie ode mnie oddalasz. Tak po prostu odszedles. Wiem, napewno jestes tu z zona. No i co powiedzieliby Twoi przyjaciele, gdybys nagle wyszedl ze mna. Prosze, pomysl o tym tak jak ja, nie przejmuj sie tym tylko tak zrob. Jakbys uslyszal moje mysli podchodzisz do mnie i wychodzimy. Oboje niesmiali, idziemy w ciszy wpatrzeni w rozgwiezdzone niebo. Jest tak cicho i spokojnie. Zatrzymuje sie, staje naprzeciw Ciebie. Patrze Ci w oczy, ujmuje twarz w dlonie i na ustach skladam delikatny pocalunek. Czuje Twoje wasy i brode, jak delikatnie laskocza. Mysle o tym, ze taki zarost jest taki sexowny. Mysle o tym jak moglby laskotac gdybys mnie pocalowal tam ... Czy w moich oczach widac o czym mysle? Dotykam ustami Twoich, delikatnie pieszcze je jezykiem. Az w koncu nasze jezyki spotykaja sie. Czuje Twoje dlonie na swoich biodrach. Poczatkowo niesmiale, zaczynaja przesuwac sie w gore. Czuje jak wkladasz mi je pod bluzke, jak glaszczesz ciepla skore. Uwielbiam dotyk chlodnych rak na nagiej skorze. Czuje jak przebiegaja po mnie dreszcze podniecenia, miliony malenkich igielek. To takie przyjemne. Dlonie, juz osmielone brakiem sprzeciwu i zachecone widoczna reakcja, zaczynaja wedrowac nizej. Lapiesz mnie za posladki i mocno tulisz do siebie, tak bym poczula jak bardzo mnie pragniesz. Wiesz jak to bardzo podnieca? Swiadomosc, jak dzialam na mezczyzne. A teraz z cala pewnoscia czuje, ze nim jestes, ze jestes mezczyzna, ktorego z kazda mijajaca sekunda pozadam coraz bardziej. Chce szybko znalesc sie w miejscu gdzie moglabym Ci to okazac. Wedrujac tak w ta cicha i spokojna noc, znalezlismy sie w poblizu hotelu. Wynajelismy pokoj. Nigdy czegos takiego nie robilam i nagle poczulam sie bardzo oniesmielona, nie wiedzialam co robic, jak sie zacho wac. Tak bardzo tego pragnelam, ze kiedy sie w koncu tu znalezlismy nie wiedzialam jak powinnam= sie zachowac. A zeby dac sobie troche czasu na ochlonienie postanowilam wziasc prysznic. Zostales sam w pokoju. Usiadles na wielkim lozu i cierpliwie czeka les. Weszlam do lazienki, zdjelam golf, rozsunelam suwak spodniczki i pozwolilam aby swobodnie opadla na podloge. Cala lazienka wylozona byla lustrzanymi plytkami. Stane lam na srodku. Patrze na swoje odbicie w lustrze. Mam na sobie jak zwykle czarna, koronkowa bielizne i ponczochy. Wygodny i pociagajacy stroj. Prawa reka zsuwam lewe ramiaczko staniczka. Spokojnie patrze jak powoli opada. Teraz lewa dlonia prawe ramiaczko. Stanik odpina sie z przodu, wiec bez zadnych problemow pozbylam sie go. Wpatruje sie w swoje piersi, w ich odbicie w lustrze. Ujmuje je w dlonie. Sa takie delikatne w dotyku, jedrne i wyraznie podniecone. Gdybys mnie teraz widzial. Rety, nie wiem co robic, isc do Ciebie czy wejsc w koncu pod ten prysznic. Stojac tak na wpol naga z zamknietymi oczami nie mogac sie zdecydowac kiedy poczulam jak za mna stanales i ujales w dlonie moje piersi. Jestes nagi. Otworzylam oczy, spojrzalam w lustro i trafilam prosto na Twoj wzrok. Patrzysz mi w oczy, usmiechasz sie. "Rybko, obiecalas mi przeciez wspolna kapiel, co prawda nie mamy szampana, ale chyba poradzimy sobie bez niego?" odwracam sie do Ciebie i tule cala soba. Chce Cie poczuc. Pocalowalam Cie i odsunelam sie. Oparta o umywalke, lekko sie nachylilam zaczynam odpinac ponczoszki. Zsuwam je, powoli, jedna i druga. Zostal juz tylko koronkowy pas do ich podtrzymywania. Podchodzisz, klekasz przede mna i delikatnie go zdejmujesz, glaszczac skore, po ktorej sie przesuwa. Wchodzimy pod prysznic.oparles mnie o sciane, przytuliles sie wsuwajac noge miedzy moje. Poplynela woda, zalewajac nas w momencie gdy polaczyl nas namietny pocalunek. Wyciagam w gore ramiona opierajac je wysoko nad glowa o sciane, eksponujac piersi. Cudownie jest czuc pocalunki, Twoj jezyk na skorze. W polaczeniu z plynaca woda daje tyle przyjemnosci. Wstrzasnely mna dreszcze. Poczulam Twoja dlon miedzy nogami, jak dotykasz mnie tam ... Skrecilam sie z cichym jekiem. Powoli badasz moje reakcje wywolywane dotykiem. Patrzysz mi w oczy szukajac w nich wzbierajacego pozada= nia. Czuje splywajaca po mnie wode w polaczeniu z delikatna pieszczota Twojego jezyczka na moich piersiach i paluszek we mnie. Czuje jak sie powoli porusza, rozpalajac mnie, wzniecajac kolejne fale rozkoszy. Oparta plecami o sciane zaczynam zsuwac sie nizej, jezyczkiem pieszczac Twoj tors, delikatnie przygryzajac sutki. Klade dlonie na Twoich posladkach i zsuwam sie na tyle, ze przed oczami mam Twoja meskosc. Chwile na Niego patrze, podziwiam i mysle o tych wszystkich przyjemnosciach, ktorych moge mu dostarczyc i tych ktorych On na pewno mi nie poskapi. Delikatnie ujmuje Go w usta, smakuje Go. Czuje jak w nich rosnie, rozwija sie i delikatnie porusza. Ciagle majac Go w ustach przejechalam jezyczkiem dookola glowki, chce poczuc jaki jest niewiarygodnie delikatny w tym miejscu. Jedna reka delikatnie przesuwam po posladkach, udach i plecach, druga zaczynam piescic Twoja Dume. Wciaz trzymam go w ustach, pieszcze jezyczkiem i raczka. Unosze go do gory, przytrzymuje dlonia i caluje calego, od trzonu az do glowki. Moje pieszczoty lacza sie z wciaz z plynaca woda. Chwytasz mnie za ramiona i podnosisz do gory. Stoje teraz przed Toba. Delikatnie lapiesz mnie za wlosy i odwracasz tylem do siebie. Opieram dlonie o sciane. Czuje jak we mnie wchodzisz. Z gardla wyrywa mi sie ciche, rozkoszne mruczenie. Jestes cudowny, taki delikatny. Lapiesz mnie mocno w pasie, druga reke opierasz obok moich na scianie. Kochamy sie. Czuje jak sie we mnie poruszasz, raz szybko i mocno by za chwile zwolnic i kochac mnie gleboko ale delikatnie. Wzielam Twoja dlon w swoja i skierowalam ja do ust pieszczac jezykiem palce, lizac je i ssac. Potem przesunelam ja nizej i przylozylam do swojej piersi. Przesunelam ja jeszcze nizej na brzuszek i nizej, chce zebys mnie piescil. Tak jest cudownie. Teraz czuje jak sie we mnie poruszasz jednoczesnie dlonia pieszczac piersi i myszke. Jest mi tak cudownie. Oblewana woda z prysznica, pieszczona przez Ciebie, kochana, poczulam jak wzbiera we mnie fala. W koncu nadplynela. Wszechogarniajaca, pozbawiajaca tchu. Skonczylismy w tym samym momencie. Poczulam jak mnie wypelniasz. Goraca fala Twojego spelnienia. Odwruciles mnie do siebie, spojrzales w oczy i usmiechnales - "Rybko bylas bardzo milutka"....

Dziekuje za prezent i za to, ze jestes taki dla mnie mily.

<..Kochasia>      

 

List.......

Witaj Sloneczko

Wlasnie dojechalam do pracy i mam chwilke zeby cos napisac. Tylko, ze sama nie wiem jak to wszystko wyrazic co chcialabym powiedziec. Po pierwsze naprawde sie ciesze, ze mialam okazje poznac Cie osobiscie. Raz, ze teraz nasze rozmowy beda troche inne (wiadomo, inaczej rozmawia sie z kims kogo sie zna nie tylko z literek na ekranie monitora ), dwa, .... No wlasnie teraz to dwa. Tu pojawia sie problem z wyrazeniem tego co chcialam powiedziec. Duzo juz powiedzialam Ci kiedy wracalismy z kawy, ale nie wszystko i wtedy w zasadzie rzucilam Ci tylko kilka hasel nic nie uscislajac. Widzisz Robert ja w sumie jestem taka zwyczajna i spokojna dziewczyna. Wychowana w malym miasteczku, gdzie wszyscy wszystkich znaja, w rodzinie z silnie zaszczepiona wiara. Wpojono mi mase zakazow i nakazow. Zawsze kiedy wchodze do sklepu mowie dziendobry, wychodzac równiez sie zegnam (maz zawsze sie ze mnie smial i mowil daj spokoj dziewczyno przeciez i tak nikt Ci nie odpowie). Wierze, ze nie krzywdzac ludzi mam prawo oczekiwac od nich tego samego, a jednoczesnie wiem, ze w zyciu wcale nie jest nic takie proste, piekne i kulturalne. Zdaje sobie sprawe z zagrozen jakie czychaja wszedzie wokolo. Wiem tez ze to naiwnosc, no ale taka juz jestem, taka wlasnie "kochasia" co to wszystkich szanuje, nikogo nienawidzi, stara sie nikomu nie wchodzic w droge, nie przeszkadzac, nie narzucac sie tam gdzie jej nie chca. Do tego dochodzi bardzo niska samoocena i przeswiadczenie ze i tak nikomu sie nie podobam wiec nikt ode mnie niczego nie bedzie chcial. Jestem przeswiadczona o tym, ze zwyczajnie gine w tlumie, niezauwazona, wiec dlaczego ktos kogo wlasnie poznalam mialby zachowywac sie inaczej i chciec ode mnie wiecej niz chcialabym czy tez moglabym mu dac. Widzisz Robert naprawde jestem bardzo pokretna osoba. Gdybys, jak mowiles, zaczal dobierac sie do mnie ja do samego konca nie zrobilabym nic zeby Cie powstrzymac. W efekcie moglibysmy sie nawet ze soba przespac. W sumie nie ucierpialabym na tym, moze mialabym z tego jakas przyjemnosc, ale na pewno nigdy wiecej nie odezwalabym sie do Ciebie. Mase sprzecznosci we mnie. Niby jestem niezalezna, sama podejmuje wazne dla mnie decyzje nie pytajac nikogo o porade ani zdanie w tym temacie, a jednoczesnie w pewnych sytuacjach podjecie ostatecznej decyzji pozostawiam komu innemu. Czasami zachowuje sie jak dziewica co to by chciala ale sie boi. Ze mna nic nie jest proste. Ja sama jestem zdrowo pokrecona  Ciekaw byles co klebi sie w tej mojej glowie, po tym jak dales mi pieniadze. Pomyslalam, Boze ile kasy!!! Tak bardzo jej potrzebuje, ale nie moge jej przyjac!!! Dlaczego??? Bo czuje sie wtedy jak... jak... no wlasnie jak jakas taka tania panienka co cialem na zycie zarabia. Dlatego tyle razy pytalam czy dales mi je tylko za dziekuje, ale nie chodzilo mi tylko o to, ze odpowiesz mi, ze tak, tylko za dziekuje, bo ja Ci powiedzialam, ze na nic wiecej nie powinienes liczyc. Chcialam wiedziec czy dajac mi je myslales, ze sama zechce Ci sie za to odwdzieczyc kochajac sie z Toba. Gdybys dal mi jakis bardziej zdecydowany sygnal (niz te, które dawales J ostatecznie jestem kobieta, mloda bo mloda, ale jednak J i cos tam rozumiem w relacjach pan-pani J), ale nie slowa, nie musialbys zlozyc mi takiej propozycji, ja duzo czytam miedzy wersami, ze sie tak wyraze. Patrze w oczy swojemu rozmowcy (moze wlasnie dlatego mezczyzni sadza, ze szukajac ich wzroku skladam im jakies propozycje, ze to jest jakis sposób kuszenia ich). W oczach mozna bardzo wiele odczytac, do tego mimika twarzy i w zasadzie mój rozmowca nie musi nic powiedziec, zebym wiedziala o czym mysli. Hmmm to glupie, mowie, ze mam taka niska samoocene a zaraz potem wypisuje takie rzeczy. Ale naprawde mam o sobie kiepskie zdanie (o swojej seksualnosci, atrakcyjnosci i tego typu rzeczach), ale wiem tez i widze jak czasami dzialam na mezczyzn. Wim, ze potrafie, jesli tylko bardzo zechce podzialac na nich bardzo silnie. Mimo wszystko swiadomosc, ze chociaz czasami komus sie podobam jest bardzo przyjemna  .... Chcialam Ci przede wszystkim bardzo podziekowac za to co dla mnie zrobiles. Swiadomie lub nieswiadomie zrobiles dla mnie bardzo duzo. Po pierwsze dales mi pieniadze nie zadajac nic w zamian. Po drugie przy okazji tak jak Ci powiedzialam ptraktowales mnie jak czlowieka i przy okazji przypomniales mi samej ze nim jestem. Ostatnio sama nie wiem co sie dzieje. Bardzo wiele osob nawet z mojego bliskiego otoczenia (z pracy naprzyklad) sklada mi propozycje nie do odrzucenia. Gdzie sie nie obruce wszystkim sie wydaje, ze moga pstryknac palcami a ja wskocze im do lozka. Tak mnie traktuja i tak ze mna rozmawiaja. Przyznaje sie, ze czasami sama doprowadzam do takich sytuacji ale nieswiadomie ja po portu mam taki sposób bycia, taka jestem i nie moge sie zmienic, dla mnie moje zachowanie jest tak naturalne, ze nie zauwazam tego, ze mowiac, patrzac wysylam jakies zachecajace sygnaly. Wcale tego nie chce, to wychodzi tak samo z siebie. W sumie to Ty jeden z ostatnio poznanych przeze mnie osob nie skaladales mi zadnych propozycji. Nie wnikam czy miales na to ochote czy nie, liczy sie sam fakt, ze tego nie zrobiles i za to chcialam Ci bardzo podziekowac. Jej Robert na razie stracilam zupelnie koncepcje :( i nie wiem co chcialam jeszcze napisac. Jestem w pracy i od czasu do czasu w pisaniu klienci mi przerywaja dlatego stracilam watek. Kiedy juz bede w domu postaram Ci sie opowiedziec o sobie cos wiecej i tym sposobem podziekowac Ci za to co zrobiles, w ten sposób wytlumaczyc jak wiele dla mnie zrobiles, bo chcialam Ci powiedziec, ze nieswiadomie uratowales mi akurat tylek  ze sie tak wyraze
D Z I E K U J E !!!! Cmoooooooooooooooooooooooooooooooooooook
Kasia


Lomianki 27.08.2001r.

 

§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§§

 

kasiakochasia: (17:05)
Ostatnio zdarza mi sie to coraz czesciej... Znów zlapalam dola.... Wszystko mnie smuci, a najbardziej swiadomosc, ze dla nikogo nie jestem wazna... Wszyscy o mnie szybko zapominaja i jezli ja nie zadbam o znajomosc to nikt o nia nie bedzie zabiegal... Mam wrazenie, ze wszyscy zachowuja sie tak "dostalem to co chcialam i wiecej nic nie mam do wziecia". A w gruncie rzeczy i tak nic nie dostaja. Dupa blada. Zazwyczaj jest tak, ze jezli mi na kimm zaczyna zalezec, jesli kogos wystarczajaco polubie to ten ktos umyka mi jak woda czerpana przez sito. Im bardziej sie staram tym szybciej sie wylewa. I nic nie moge zrobic. Mam wszystkiego dosyc. Czasami chcialabym polozyc sie i przespac wszystkie te zle chwile, które tak się wokól mnie zaciecniaja. Jest ich roraz więcej i więcej, jakby końca nie mialy, a ja nie potrafię sobie z nimi poradzic :((((( Ktoz mi ostatnio powiedzial, ze ma nadzieje, ze w moim zyciu sa tez jakies szczesliwe przeblyski, jakies jasniejsze iskierki. Chyba czasami takie sa bo jeszcze nie do końca oszalalam, ale jest ich tak malo......
Dlaczego zycie jest takie poplatane    ??????????????????????????????????????

============================

 

                 

  

OPOWIADANIA   WYBRANE

 ...Tak wczesny poranek przywitał Puszcz deszczem... Budzili sie powoli... Każde z nich w innym miejscu ale z tym samym przeczuciem tego co ma sie zdarzyć...
"ONA"
...Wezwanie było silne - od podbrzusza ogarnęło jej piersi, potem dopiero eksplodowało gdzieś w umyśle... Przejście ze stanu snu do przebudzenia było rodzajem tęsknoty... Czuła się pusta. Rozpaczliwie szukła możliwości wypełnienia -tak duszy jak i ciała... Ręka, wigotne, naślinione pełnymi utami palce powędrowały w dół jej ciała... Odwieczna droga samotności i braku - piersi, nbrzmiale sutki, brzuch i niżej... Dotyk co prwda sprawiał przyjemność ale nie napełniał - nie dawał zaspokojenia, a raczej jeszcze więśżą tesknotę... Nie można się wypełnić w samym sobie... Podniecenie wzrosło, a mokra deszczem Puszcza wręcz obsesyjnie przyzywała... Naga podniosła się na łóżku i podeszła do okna... Poprzez krople deszczu zobaczyła jakby przybliżające się szeregi drzew przypominające atłasową, zieloną kołdrę, a raczej szlafrok zaraz po kąpieli... Gdzieś daleko sosna - wyższa niż inne - irracjonalnie przypominała jej o tym czego jej brakuje... W jednym momencie poczuła wilgoć spływająca coraz niżej po udach i wydała westchnienie... Pierwszy odgłos dopiero co zapowiedzianej rozkoszy... Minutę później biegła w stronę puszczy... Pieszczotą był jej ciepły deszcz... Najdelikatniejszy kochanek ogarniający jej nagie, rozpalone ciało przy każdym kroku w strne Puszczy, w stronę przeznaczenia.... W stonę spełnienia...
Gorąca wilgoć jej własnego ciał przesuwająca sie lekko po udach, zmieszała się z wilgocią deszczu jakby całe niebo powoli doznawało orgazmu...
"ON"
... Nie mogł zasnąc... całą noc obserwował chmury przesuwające się nad Puszczą niczym pucowa kołdra... Ten sam zew kazał mu stać w oknie... Podniecenie było na tyle wielkie, że nie czuł nawet wzbierającej męskości... Puszcza szeptała do niego głosem podnieconej kobiety... Nie wiedział nawet kiedy stanąl na dróżce prowadzącej wgłąb lasu... Szpalery pierwszych drzew były niczym rozchylające się uda nasiąknięte tą jedyną w swoim rodzaju żywiczna wonią podnieconej kobiety.
W głębi - tam gdzie uda lasu zbiegały się widział jakby przesączoną różową świerzość... Analogie i wrażenia wzmagały jego podniecenie z sekundy na sekundę... Wchodził do Puszczy jakby zagłębiał się w kobiecie - cały w wilgoci i podnieceniu... Puszcza zamknęła się nad nim - i tym razem ja kobieta, która w orgaźmie całym swoim gorą
rodkiem i nogami i rękami i brzuchem i piersiami - jak ona obejmująca swojego kochanka...
"ONI"
... Gdzieś wewnątrz tego uniesienia desczem, zapachem żywicznego lasu i smakiem porządania na ustach - spokali sie wreszcie... Zafascynowani swoja nagością w wilgoci i wilgotnościa w nagości - przywarli do siebie niemal natychmiast... Pierwsze uniesenie bylo krótkie... Niczym dwójka nastolatków. Ledwie członek dotknął jej wilgotnej pochwy - wytrysnął zalewając jej uda,
podbrzusze, tryskając miedzy udami daleko na trawę ale zahaczając również o jej napięte i nabrzmiałe krwią piersi...
Pieszczoty... Nie bylo miejsca na wypoczynek... Ich ręce błądziły po ciałach spragnione ciepła i bliskości... Padli na trawę przetaczając się od drzewa do drzewa, zasypywali pocałunkami, przesuwając ręce, dotykając i wsadzając palce - parowali na deszczu od gorącego porządania... Czuli sie jaby krople spadające z nieba i z otaczajacych drzew nie dosiegały ich wcale... On - podobnie jak w chodząc do Puszczy zagłębil się w niej ustami powodując spazmy w środku brzucha kobiety... Jękneła przyciągając jego głowę tak blisko, że zatopioł w niej nie tylko język ale i nos... Oddychał zapachem jej wnetrza czując jednocześnie wzrastające swoje powtórnie podniecenie... Nagle, delikatnie ale stanowczo przerwała jego pieszczotę... Ułożyła na plecach.... Juz za chwile całkiem inny rodzaj wilgotnego ciepła ogarnął członka... Znowu - podniecenie bylo zbyt ogromne... Biała nic płodności zalała jej usta, nos, skleiła kruoczoczarne włosy... Jakby zawstydzony tym, że zaspokoił w ten spoób jedynie siebie - niemal natychmiast przwrócił ją na plecy, a potem nagłą decyzją n brzuch, lekko uniósł biodra i błyskawicznie
atopił w niej członka nadal jeszcze ociekającego od spermy i jej śliny...
Wydała z siebie krzyk, który rozniósł się po puszczy jako zew ostatecznej rozkoszy... Juz to pierwsze pchnięcie bowiem doporwadziło ja do orgazmu, a każde następne tylko potęgowało wrażenie... Jęcząc i słuchając odpowiadającego echa, wpijała palce w mokry deszczem mech... Czas przestał mieć znaczenie... Każda chwila była oddzielnym - polączonym w jedną niebotyczną całość - orgazmem... Nie wychodził z niej... Raz po raz skurcze zaspokojenia szrpały ich oboje ale on pozostawał w środku i powtarzał wszystko od początku... Sperma pompowana do wewnątrz goracego ciała kobiety za każdym pchnieciem wytryskiwała na boki, uwalniała sie na zewnątrz zalewając jej pośladki, jego ua, klejąc włosy łonowe... Gwałt na naturze, rozkosz gwałtu... Kiedy padli na trawe, na mech obok siebie... Unosiła się wokół woń ozonu z zakończonej przed chwilą burzy i desczu oraz woń spełnionej miłości i potu z zakończonego właśnie aktu miłości i seksu...
Bez słowa
Wrócili do swoich domów...
Ten jedyny zapach pozstał w sodku lasu na długo...
Zapach spermy, damskiej wilgoci i deszczu...

  P.S.                        

    ....i jak tu nie  byc "    " romantycznym........?                            

 

Kostenlose Homepage erstellen bei Beepworld
 
Verantwortlich für den Inhalt dieser Seite ist ausschließlich der
Autor dieser Homepage, kontaktierbar über dieses Formular!